Konferansjer na konferencji technologicznej

Konferansjer na konferencji technologicznej

19 marca w Multikinie Złote Tarasy w Warszawie odbyła się czwarta edycja UiPath FUSION Warsaw. Prawie tysiąc uczestników, kilkunastu prelegentów z Polski i ze świata, dwie równoległe ścieżki – biznesowa i techniczna – oraz finał hackathonu z prawdziwego zdarzenia. Ja na tej scenie byłem po raz trzeci. I za każdym razem wychodzę z przekonaniem, że to jedno z lepiej poukładanych wydarzeń technologicznych w Polsce.

Technologia, która wymaga przewodnika

UiPath FUSION to nie jest event, na którym opowiada się o technologii w ogóle. Tu mówi się konkretnie: agenci AI, automatyzacja procesów, zwrot z inwestycji, czyli realne ROI. Tematy precyzyjne, publiczność wymagająca – menedżerowie, dyrektorzy IT, specjaliści od procesów z największych polskich firm. Allegro, Empik, Impel, Lux Med, Wody Polskie – to tylko część organizacji, które tego dnia zasiadły na sali.

Właśnie dlatego rola konferansjera na takim wydarzeniu jest wyraźnie określona. Nie chodzi o to, żeby błyszczeć. Chodzi o to, żeby całość działała sprawnie – żeby przejścia między sesjami były płynne, ścieżki równoległe zsynchronizowane, a uczestnicy wiedzieli, gdzie są i co ich czeka. Konferansjer jest tu rodzajem spoiwa, które trzyma program razem.

Po raz trzeci – i właśnie o to chodzi

Klienci, do których wracam rok po roku, są dla mnie szczególnym wyróżnieniem. Nie dlatego, że łatwiej – przeciwnie, wieloletnia współpraca oznacza wyższe oczekiwania z obu stron. Wiem, jak wygląda ta sala i jaka jest jej energia. Znam styl organizatora. Rozumiem, czego oczekuje publiczność.

Dzięki temu mogę skupić się na tym, co naprawdę ważne – nie na poznawaniu kontekstu, ale na trzymaniu formy przez cały dzień. Od powitania uczestników o dziewiątej rano, przez keynote i prezentacje case studies, aż po ogłoszenie laureatów hackathonu Agent Pageant i finalne zamknięcie programu. To maraton, który wygląda jak sprint.

Kiedy konferansjer się nie narzuca

Na konferencjach technologicznych obowiązuje niepisana zasada: ekspert jest na scenie po to, żeby mówić o swojej dziedzinie, a nie po to, żeby konferansjer wchodził mu w słowo. Dobra moderacja to taka, której prawie nie widać – czuć ją dopiero wtedy, gdy jej zabraknie.

Dla organizatora takiego eventu jak UiPath FUSION to konkretna wartość: spokój w dniu realizacji, pewność, że program pójdzie zgodnie z planem, i przekonanie, że ktoś na scenie naprawdę rozumie, o czym mowa – nawet gdy temat dotyczy agentycznej automatyzacji lub modeli AI.

Do zobaczenia na piątej edycji

Organizacji CreativeHarder Group i Annie Rydz – dziękuję za kolejną, bezbłędną realizację. Takie eventy nie biorą się znikąd. Za każdą sprawną konferencją stoi zespół, który przez miesiące układa puzzle, żeby w dniu D wszystko grało. Mam nadzieję, że za rok znowu będę miał okazję być częścią tego projektu.

Jeśli szukasz konferansjera na konferencję technologiczną – napisz. Chętnie porozmawiam o Twoim wydarzeniu.

 

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Kiedy doświadczenie stało się balastem – o kondycji rynku eventowego

Kiedy doświadczenie stało się balastem – o tym, co dzieje się z rynkiem eventowym

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że doświadczenie stało się balastem.

Nie w sensie kompetencji. W sensie wygody współpracy.

Bo profesjonalista z 20-letnim doświadczeniem – nieważne czy konferansjer, realizator, scenograf czy koordynator produkcji – to ktoś, kto:

Nie zgodzi się na wszystko.

Widział wystarczająco dużo źle zaplanowanych wydarzeń, żeby wiedzieć, gdzie to się skończy. I powie to na głos. Zanim będzie za późno.

Ma standardy.

Nie wystarczy „ogarnij to jakoś”. Potrzebuje briefingu, czasu na przygotowanie, jasnych ustaleń. Bo wie, że bez tego ryzykuje swoim nazwiskiem.

Wie, ile kosztuje jego czas.

I nie targuje się o połowę stawki wieczorem przed eventem. Zna swoją wartość.

I nagle okazuje się, że rynek eventowy coraz częściej wybiera kogoś innego. Kogoś, kto nie będzie pytał, nie będzie sugerował, podpisze co trzeba.

Bo wygodniej.

Pytanie przestało brzmieć: „Czy jesteś dobry w tym, co robisz?”

Zaczęło brzmieć: „Czy będziesz wygodny w obsłudze?”

I to nie jest problem brakujących profesjonalistów. To problem rynku, który przestał cenić profesjonalizm.

 

Dlaczego doświadczenie „przeszkadza”

Dwadzieścia lat temu – a może nawet dziesięć – podstawą współpracy była rozmowa. Event manager dzwonił, rozmawialiście o wydarzeniu, ustalaliście szczegóły, budowaliście koncepcję razem. To był proces.

Dzisiaj? Dzisiaj często wygląda to inaczej.

Mail z zapytaniem o stawkę. Krótka wymiana informacji. Czasem nawet nie ma briefingu – jest „prześlemy szczegóły na dwa dni przed”. Oczekiwanie brzmi: „Przyjdziesz, poprowadzisz, wyjdziesz.”

I w tym kontekście doświadczony konferansjer – albo producent, realizator, technik – staje się „problemem”. Dlaczego?

Bo pyta.

„Jaki jest cel wydarzenia? Kto jest publicznością? Jakie są kluczowe komunikaty? Kto decyduje o zmianach w dniu eventu?”

To nie są pytania trudne. To są pytania podstawowe. Ale wymagają czasu, uwagi, przemyślenia. A czasu brakuje. Uwagi brakuje. Więc pytania stają się niewygodne.

Bo sugeruje zmiany.

„Ten timing się nie uda. Ta koncepcja nie zadziała na takiej sali. Ten prelegent będzie potrzebował wsparcia – ktoś powinien z nim porozmawiać wcześniej.”

To nie jest krytyka. To zabezpieczenie. Ale brzmi jak komplikowanie prostej sprawy. Więc sugestie stają się „trudne do ogarnięcia”.

Bo ma standardy.

Potrzebuje briefingu na tydzień przed wydarzeniem. Chciałby mieć próbę generalną. Wymaga jasnych ustaleń, kto ma ostatnie słowo.

To nie są fanaberie. To warunki, które pozwalają poprowadzić wydarzenie profesjonalnie. Ale wymagają organizacji, koordynacji, planowania. A to oznacza więcej pracy po stronie organizatora.

W rezultacie doświadczenie – które powinno być atutem – zaczyna być postrzegane jako balast.

Rynek wybiera wygodę, nie jakość

I tu pojawia się paradoks.

Organizator lokalnie szuka konferansjera, w Warszawie, Krakowie Poznaniu czy dowolnym mieście. Ma wybór: ktoś z doświadczeniem, referencjami, wieloletnimi współpracami – albo ktoś młodszy stażem, bez zbędnych pytań, gotowy na każde warunki.

Coraz częściej tego drugiego. Dlaczego?

Bo jest prosty w obsłudze. Zaakceptuje warunki bez pytań o szczegóły. Zgodzi się na każdą koncepcję bez sugestii zmian. Działa bez standardów, które wymagają dodatkowej pracy po stronie organizatora. Jest „łatwy w obsłudze”.

I to działa – do momentu, gdy wydarzenie zaczyna się sypać. Wtedy okazuje się, że brak pytań nie był zaletą. Był ryzykiem. Że brak sugestii nie ułatwiał pracy – odwracał uwagę od problemów, które mogły być rozwiązane wcześniej. A brak standardów nie oznaczał elastyczności – oznaczał brak zabezpieczenia.

Ale jest za późno. Wydarzenie trwa. Błędów nie da się cofnąć. Pozostaje nadzieja, że „jakoś to będzie”. No i ewentualna konfrontacja z właścicielem wydarzenia pod jego zakończeniu.

Co się zmieniło – i dlaczego to problem

Jak już wspomniałem, kiedyś podstawą współpracy była rozmowa. Ludzka rozmowa, w której strony ustalały, co ma się wydarzyć, jak to ma wyglądać, kto za co odpowiada.

Dzisiaj podstawą współpracy jest założenie, że „profesjonalista ogarnię wszystko sam”.

Nie dostaniesz briefingu? Ogarniesz.

Nie będzie próby generalnej? Poradzisz sobie.

Ktoś zmieni koncepcję godzinę przed startem? Zaimprowizujesz.

I problem nie polega na tym, że profesjonalista tego nie potrafi. Potrafi. Problem polega na tym, że to nie jest profesjonalizm – to ratowanie sytuacji, która była źle zaplanowana od początku.

A rynek zaczyna traktować „ratowanie” jako standard. Nie jako wyjątek – jako normę.

W rezultacie pytania, sugestie, standardy – wszystko to, co buduje jakość – staje się postrzegane jako przeszkoda. Nie jako wartość.

Profesjonalizm przestał być atutem

I to jest narastający problem tego rynku.

Nie to, że brakuje profesjonalistów. Doświadczonych konferansjerów, realizatorów, koordynatorów, techników – ludzi, którzy wiedzą, jak przeprowadzić wydarzenie. Od początku do końca.  Specjalistów, którzy mają za sobą tysiące eventów i rozumieją, co może pójść nie tak i jak tego uniknąć.

Problem polega na tym, że profesjonalizm przestaje być atutem.

Bo rynek nie szuka już kogoś, kto zabezpieczy wydarzenie. Szuka kogoś, kto wykona polecenie.

Nie szuka partnera do współpracy. Szuka usługodawcy, który nie będzie pytał, nie będzie sugerował, nie będzie „komplikował”.

I w tym kontekście doświadczenie – które powinno dawać pewność, gwarancję, spokój – staje się balastem. Bo oznacza, że ta osoba nie będzie „wygodna”.

Co traci organizator, wybierając wygodę

Wybierając „wygodnego” konferansjera, realizatora, koordynatora – organizator traci coś, czego często nie widzi od razu.

Traci zabezpieczenie.

Profesjonalista z doświadczeniem to ktoś, kto widzi problemy, zanim staną się kryzysem. Kto powie: „To się nie uda w takim timingu.” Czasem zasugeruje: „Lepiej przećwiczyć tę ceremonię wcześniej.” Kto upewni się: „Kto ma ostatnie słowo, jeśli coś pójdzie nie tak?”

Bez tego organizator zostaje sam. I w momencie, gdy coś się sypie – a coś zawsze może pójść nie tak – nie ma kogoś, kto wie, jak to naprawić.

Traci gwarancję jakości.

Profesjonalista to ktoś, kto nie zgodzi się na rozwiązania, które obniżają jakość wydarzenia. Kto powie: „Bez próby generalnej ryzykujemy chaos.” Kto ustali: „Briefing musi być na tydzień przed – inaczej nie zdążę przygotować zapowiedzi.”

Bez tego organizator ryzykuje. Event może się udać – albo może się nie udać. I nikt nie wie, dopóki nie zacznie się realizacja.

Traci spokój.

Profesjonalista to ktoś, komu można powierzyć odpowiedzialność i wiedzieć, że zostanie wykonana. Kto nie zadzwoni wieczorem przed eventem z pytaniem: „A jak mam to zrobić?” Kto nie będzie improwizował na scenie, bo nie dostał informacji wcześniej.

Bez tego organizator nie ma spokoju. Ma nadzieję, że „jakoś to będzie”. A nadzieja to nie strategia.

Pytanie do rynku – czy profesjonalizm to balast, czy wartość?

I tu pojawia się pytanie, które warto zadać całemu rynkowi eventowemu:

 

Czy profesjonalizm to balast, czy wartość?

 

Bo jeśli pytania konferansjera o cel wydarzenia, publiczność, kluczowe komunikaty – to problem, nie zabezpieczenie…

Jeśli sugestie dotyczące timingu, koncepcji, przygotowania prelegentów – to komplikowanie, nie wsparcie…

Jeśli standardy dotyczące briefingu, prób generalnych, jasnych ustaleń – to fanaberie, nie warunki jakości…

…to może problem nie leży po stronie profesjonalistów. Może leży po stronie rynku, który zaczął traktować „wygodę” jako priorytet nad „jakością”.

I to nie jest atak na event managerów. To pytanie o to, co się zmieniło – i czy to zmiana w dobrym kierunku.

Konferansjer, który pyta – to nie problem, to wartość konferansjer warszawa

Wybierając konferansjera – albo producenta, realizatora, koordynatora w jakimkolwiek mieście – warto zadać sobie pytanie:

Czy szukam kogoś wygodnego, czy kogoś dobrego?

Bo wygodny konferansjer to ktoś, kto się zgodzi na wszystko. Nie będzie pytał, nie będzie sugerował, podpisze, co trzeba. Przyjdzie, poprowadzi, wyjdzie.

Dobry konferansjer to ktoś, kto zabezpieczy wydarzenie. Zapyta o szczegóły, zasugeruje zmiany, ustali standardy współpracy. I dzięki temu poprowadzi wydarzenie profesjonalnie – nie ratuje je w ostatniej chwili.

Różnica jest fundamentalna. I dotyczy nie tylko konferansjerów – dotyczy wszystkich, którzy tworzą eventy.

Refleksja na koniec

Doświadczenie nie powinno być balastem. Powinno być gwarancją.

Pytania nie powinny być problemem. Powinny być zabezpieczeniem.

Standardy nie powinny być fanaberiami. Powinny być warunkiem jakości.

I jeśli rynek eventowy zaczyna traktować to inaczej – to może warto się zastanowić, dokąd to prowadzi.

Bo profesjonalistów nie brakuje. Brakuje uznania dla profesjonalizmu.

A to jest problem, który dotyka nas wszystkich – organizatorów, wykonawców, uczestników wydarzeń.

A Ty – jakie masz doświadczenia?

Jeśli jesteś event managerem – czy wolisz współpracować z kimś wygodnym, czy z kimś, kto zabezpieczy Twoje wydarzenie?

Jeśli jesteś konferansjerem, realizatorem, producentem – czy czujesz, że Twoje doświadczenie jest wartością, czy balastem?

Zostawiam to pytanie otwarte. Bo warto o tym rozmawiać.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Dlaczego konferansjer nie naprawi źle zaplanowanego wydarzenia

Dlaczego konferansjer nie naprawi źle zaplanowanego wydarzenia

Dostajesz telefon na kilka dni przed konferencją. W głosie organizatora słyszysz stres. Agenda skacze, prelegenci ciągle zmieniają tematy, technika nie wie, co ma przygotować. I pada pytanie: „Czy dobry konferansjer ogarnie to wszystko?”

Odpowiedź brzmi: nie.

Nie, bo konferansjer – nawet najlepszy – nie zastąpi solidnego planu. Konferansjer może zapewnić płynność, energię i profesjonalizm, ale tylko w ramach systemu, który działa. Gdy system jest wadliwy od początku, żaden prowadzący go nie uratuje.

Dlatego warto wiedzieć, gdzie kończy się rola konferansjera, a zaczyna odpowiedzialność organizatora.

Brak spójnego scenariusza – konferansjer bez mapy

Konferansjer potrzebuje struktury. Bez niej nie może prowadzić wydarzenia – może co najwyżej improwizować. Różnica między tym a profesjonalnym prowadzeniem jest ogromna.

Co sprawia, że scenariusz jest spójny? Jasne cele każdego bloku programu. Klarowne przejścia między punktami agendy. Decyzje podjęte wcześniej, nie w trakcie.

Gdy tych elementów brakuje, konferansjer staje się strażakiem gaszącym pożary zamiast gospodarzem wydarzenia. W rezultacie traci kontrolę nad tempem, a uczestnicy czują chaos.

Profesjonalny konferansjer potrafi reagować na zmiany – ale tylko wtedy, gdy podstawa jest stabilna. Bez niej każda zmiana zamienia się w lawinę problemów.

Nierealny timing – życzeniowe myślenie, nie plan

Najczęstszy błąd organizatorów to założenie, że „jakoś się zmieści”. Prelegenci dostaną 45 minut zamiast 30, bo „temat ważny”. Panel dyskusyjny będzie bez moderacji, bo „uczestnicy sami sobie poradzą”. Przerwa skróci się o 10 minut, bo „nie trzeba tyle czasu na kawę”.

Nie trzeba. Ale uczestnicy potrzebują. Potrzebują oddychu, networkingu, chwili na telefon służbowy. Bez tego tracą energię i koncentrację.

Konferansjer nie może rozciągnąć ani skrócić czasu, który nie został zaplanowany. Może poprosić prelegenta o skrócenie wystąpienia – ale to generuje stres i obniża jakość. Może próbować nadrobić opóźnienie – ale to oznacza tempo, które męczy uczestników.

Efekt? Zmęczona publiczność, nerwowi prelegenci i poczucie, że wydarzenie się „ciągnie”.

Problemy techniczne wychodzą na scenę

Konferencja bez próby generalnej to rosyjska ruletka. Możesz mieć szczęście. Możesz też mieć 10-minutową przerwę w programie, bo mikrofon nie działa, prezentacja się nie wczytuje, a ekran pokazuje błąd systemu.

Konferansjer nie naprawia techniki. Nie jest to jego rola. Może gadać do publiczności, żeby zabić czas. Może próbować utrzymać energię sali. Ale bez działającego sprzętu i komunikacji z ekipą techniczną jest bezradny.

Najgorsze są sytuacje, w których prowadzący dowiaduje się o problemach w ostatniej chwili. Brak briefu technicznego, brak kontaktu przez słuchawkę, brak koordynacji z reżyserem świateł lub dźwięku. W takich warunkach nawet doświadczony konferansjer działa w ciemno.

Dlatego próba generalna to nie luksus – to minimum profesjonalizmu.

Nieprzygotowani prelegenci – brak wspólnego języka

Konferansjer może zapowiedzieć prelegenta świetnie – ale tylko wtedy, gdy wie, o czym mówca będzie opowiadał, dlaczego to ważne i co uczestnik powinien zapamiętać.

Bez briefu te zapowiedzi brzmią sztucznie. „Teraz zapraszam na scenę Pana X, który opowie o… czymś bardzo interesującym.”

Prelegenci bez kontekstu nie wiedzą, jak wpisują się w całość programu. Nie znają poziomu zaawansowania publiczności. Nie wiedzą, czy mają inspirować, uczyć, czy prowokować do dyskusji.

W rezultacie konferansjer stoi przed wyborem: albo improwizuje zapowiedź (i ryzykuje, że minie się z faktami), albo odczytuje ogólniki, które nie budują zainteresowania.

Dobre prowadzenie wymaga współpracy – nie heroizmu.

Co konferansjer może zrobić – granice profesjonalizmu

Profesjonalny konferansjer potrafi utrzymać energię w sali nawet wtedy, gdy scenariusz kuleje. Umie spinać elementy programu, nadawać im sens i tempo. Potrafi reagować na drobne zmiany, uspokajać nerwowych prelegentów, nadrabiać małe opóźnienia.

Ale to wszystko działa w ramach założeń, które zostały wcześniej ustalone.

Konferansjer nie jest cudotwórcą. Jest gospodarzem. Może stworzyć atmosferę, poprowadzić uczestników przez agendę, zadbać o rytm wydarzenia. Ale tylko wtedy, gdy organizator dostarczy narzędzia – spójny scenariusz, realny timing, działającą technikę i przygotowanych prelegentów.

Bez tego każdy konferansjer staje się ratownikiem, nie gospodarzem. I to nie jest win.

Czego konferansjer nie naprawi – systemowe błędy

Są rzeczy, których konferansjer nie naprawi – bez względu na doświadczenie i talent.

Nie naprawi złego planu dnia, który zakładał niemożliwe tempo. Ciężko będzie mu zastąpić decyzje, których organizator nie podjął przed wydarzeniem. Nie zneutralizuje chaosu produkcyjnego, który wynikał z braku koordynacji.

 Trudno będzie zastopować prelegenta, który mówi 20 minut za długo, bo nikt mu wcześniej nie powiedział, ile ma czasu. Nie wymyśli celu wydarzenia, który nie został określony na etapie planowania.

Konferansjer działa w systemie. Jeśli system jest wadliwy od początku, żadna osobowość sceniczna tego nie zmieni.

Współpraca, nie ratowanie – klucz do sukcesu

Najlepsze efekty daje współpraca, nie bohaterstwo.

Konferansjer, który dostaje briefing przed wydarzeniem, zna cele, rozumie publiczność i ma kontakt z produkcją – może prowadzić płynnie, pewnie i z wyczuciem. Takiego konferansjera nie trzeba ratować. On sam prowadzi wydarzenie zgodnie z planem.

Konferansjer bez briefu, bez spójnego scenariusza i bez wsparcia technicznego – walczy o przetrwanie. I choć może wyjść z tego obronną ręką, to nie jest sukces. To scenariusz awaryjny.

Dlatego jeśli planujesz wydarzenie, pamiętaj: rola konferansjera zaczyna się długo przed wejściem na scenę. Zaczyna się w momencie, gdy ustalasz agendę, przygotowujesz prelegentów, testujesz technikę i budujesz spójny plan.

Dobry konferansjer nie ratuje źle zaplanowanego wydarzenia. Dobry konferansjer prowadzi dobrze zaplanowane wydarzenie – i robi to świetnie.

Szukasz konferansjera, który poprowadzi Twoje wydarzenie profesjonalnie?

Jeśli planujesz konferencję, galę lub wydarzenie firmowe i chcesz mieć pewność, że prowadzący będzie działał w pełnej synchronizacji z Twoim zespołem – skontaktuj się z nami. W Enjoy współpracujemy z organizatorami na długo przed wydarzeniem, żeby wszystko zagrało na scenie.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Forum Branży Eventowej 2026

Forum Branży Eventowej 2026

14 stycznia 2026, EXPO XXI Warszawa. Forum Branży Eventowej – największe spotkanie ludzi związanych z realizacją wydarzeń w Polsce.

3000 uczestników. 200 wystawców. Dwie sceny. Bogaty program merytoryczny od 9:00 do 17:00.

I ja – pierwszy raz nie jako gość, ale jako konferansjer Sceny Projekt.

To będzie dzień, w którym pokażę, czego nauczyłem się przez blisko 20 lat pracy na scenie.

Prowadzić dla swoich – honor czy presja?

Znam Forum Branży Eventowej od lat. Byłem tam jako uczestnik. Obserwowałem prelegentów, debaty, moderatorów. Widziałem, jak działa największe wydarzenie branży eventowej w Polsce.

Teraz staję po drugiej stronie. Nie jako gość. Jako konferansjer.

Co to oznacza?

Przede wszystkim – uznanie. To, że organizatorzy powierzyli mi prowadzenie Sceny Projekt, to dowód zaufania. Ale też wyzwanie. Bo nie prowadzę dla przypadkowej publiczności. Prowadzę dla swoich.

Na sali będą profesjonaliści z branży eventowej. Event Managerzy, producenci, właściciele agencji, dostawcy, wedding plannerzy. Ludzie, którzy niejedno już w życiu widzieli na scenie. Znają różnicę między dobrym a przeciętnym konferansjerem.

To motywacja, nie obawa.

Bo jeśli nie teraz, to kiedy pokazać, czego nauczyłem się przez blisko 20 lat? Jeśli nie tutaj, to gdzie zaprezentować się z najlepszej strony?

Scena Projekt – różnorodność na najwyższym poziomie

Prowadzę całą Scenę Projekt od samego początku do końca. 9:10 – 16:50. Siedem godzin z rzędu.

Program?

Debata MPI: „Czy eventy się przejadły?” z Adamem Biskupem, Valeriią Bilozertsevą, Pauliną Piskor, Ewą Stryjską, moderowana przez Alexandrę Kunowską.

Katarzyna Wojciechowska: „Emocje na ścieżce klienta – jak projektować doświadczenia, które zostają w pamięci i budują markę?”

Debata międzynarodowa (po angielsku): „Wydarzenie doskonałe, czyli jakie?” z Dino Celjo, Nickiem Dugdale-Moore, Patrickiem Roubroeks, Salvatore Sagone, moderowana przez Żanetę Berus.

Paweł Tkaczyk: „AI nie zabierze Ci pracy. Ludzie wykorzystujący AI – jak najbardziej.”

Debata: „Event marketing 2025/2026. Wielopokoleniowość uczestników wydarzeń” z Wojciechem Cłapińskim, Łukaszem Gumowskim, Rafałem Kupidurą, Rafałem Matulką, Wojciechem Ostrowskim, Krzysztofem Paradowskim, Dorotą Wojtczak, moderowana przez Magdalenę Kondas.

Robert Rutkowski: „Kiedy pasja staje się obsesją, czyli jak zaprzyjaźnić się ze stresem.”

Debata Think MICE: „Event manager na granicy. Jak znaleźć balans w jednej z najbardziej stresujących profesji świata?” z Bartoszem Bieszyńskim, Miłoszem Stanisławskim, Dagmarą Berką-Kochańską, Mariuszem Paszkiem, moderowana przez Annę Łukasik.

Joanna Racewicz i Robert Sowa: „Sztuka Bycia Marką Osobistą. Korzyści i pułapki popularności” – rozmowa prowadzona przez Dagmarę Chmielewską.

To różnorodność tematów na najwyższym poziomie.

AI, wellbeing, zarządzanie, trendy, marka osobista, event marketing. Prelegenci międzynarodowi, debaty po angielsku, rozmowy z gwiazdami polskiej sceny biznesowej i medialnej.

Jako konferansjer muszę poruszać się między tymi światami płynnie. Zapowiadać Pawła Tkaczyka mówiącego o AI. Wprowadzać międzynarodową debatę po angielsku. Moderować przejście z tematu „pasji jako obsesji” do „sztuki bycia marką osobistą”.

To wymaga nie tylko umiejętności scenicznych. To wymaga szybkiego wchodzenia w temat, rozumienia kontekstu i znajomości branży.

Zero przerw = każde słowo w punkt

Między panelami w zasadzie nie ma przerw. Jeden prelegent schodzi ze sceny, następny wchodzi. Debata kończy się, za chwilę zaczyna się wykład.

Co to oznacza dla konferansjera?

Że każde słowo musi być w punkt. Nie ma czasu na rozwlekłe zapowiedzi. Nie ma przestrzeni na zbędne komentarze. Muszę wprowadzać prelegentów precyzyjnie, sprawnie i z szacunkiem dla ich czasu i tematu.

Ale też – nie mogę być tylko „maszyną do czytania scenariusza”. Muszę budować atmosferę. Łączyć poszczególne części programu. Wprowadzać energię, gdy jest potrzebna. Zachować powagę, gdy temat tego wymaga.

To balans trudniejszy niż agenda.

Bo nie prowadzę paneli dyskusyjnych. Nie jestem moderatorem, który zadaje pytania i dyskutuje z panelistami. Jestem przewodnikiem i opiekunem sceny.

Kimś, kto nie angażuje na sobie uwagi więcej niż potrzeba, ale jednocześnie jest filarem, dzięki któremu całość idzie sprawnie.

Filar, nie gwiazda

To jeden z najważniejszych elementów mojego podejścia do prowadzenia Sceny Projekt.

Nie chcę być gwiazdą wieczoru.

Gwiazdami są prelegenci. Oni mają wiedzę, doświadczenie, historie do opowiedzenia. Oni przychodzą dzielić się tym z 3000 uczestnikami Forum.

Moja rola? Być filarem. Być osobą, która sprawia, że wszystko działa. Przejścia są płynne. Prelegenci czują się komfortowo. Publiczność wie, co się dzieje i co będzie dalej.

To wymaga pokory.

Bo łatwo jest wpaść w pułapkę „konferansjer jako showman”. Zwłaszcza na tak dużym wydarzeniu. 3000 osób, dwie sceny, ogromna przestrzeń EXPO XXI. Możesz poczuć się ważny.

Ale prawdziwy profesjonalizm polega na tym, żeby wiedzieć, kiedy się wycofać. Kiedy oddać scenę prelegentom. Kiedy mówić mniej, a słuchać więcej.

Blisko 20 lat doświadczenia – czas to pokazać

Prowadzenie Sceny Projekt na Forum Branży Eventowej to dla mnie okazja, żeby zaprezentować to, czego nauczyłem się przez blisko 20 lat pracy jako konferansjer.

Co pokazuję?

Przede wszystkim – umiejętność pracy z różnorodnością. AI, wellbeing, zarządzanie, trendy – każdy temat wymaga innego tonu. Potrafię to rozróżnić i dostosować się.

Ponadto – współpracę z prelegentami. Nie jestem tylko „osobą z mikrofonem”. Jestem wsparciem dla tych, którzy wchodzą na scenę. Dbam o to, żeby czuli się komfortowo i mogli skupić się na tym, co mają do powiedzenia.

Wreszcie – zarządzanie czasem i przebiegiem. Zero przerw oznacza, że muszę pilnować timingu, reagować na zmiany i działać sprawnie. To nie jest praca dla kogoś, kto po prostu „czyta scenariusz”.

Dlatego to wydarzenie ma dla mnie szczególne znaczenie.

Bo prowadzę dla swoich. Bo mam szansę pokazać profesjonalistom z branży, że jestem jednym z nich. Że rozumiem, co robią. Że szanuję ich pracę.

I że potrafię prowadzić wydarzenie na najwyższym poziomie.

Warszawa, EXPO XXI, 14 stycznia – największe spotkanie branży eventowej

Forum Branży Eventowej to wydarzenie, które gromadzi całe środowisko. Agencje eventowe, agencje marketingowe, klienci korporacyjni, wedding plannerzy, dostawcy usług, obiekty, technologia.

3000 uczestników. 200 wystawców. Dwie sceny. Program merytoryczny od 9:00 do 17:00.

I ja – konferansjer Sceny Projekt, pierwszy raz nie jako gość, ale jako część tego, co się dzieje.

To będzie dzień pełen wyzwań.

Różnorodność tematów. Zero przerw między panelami. Profesjonaliści na sali, którzy widzieli niejedno. Międzynarodowe debaty po angielsku. Joanna Racewicz, Robert Sowa, Paweł Tkaczyk, Robert Rutkowski – nazwiska, które mówią same za siebie.

Ale to też dzień pełen satysfakcji.

Bo jeśli uda mi się poprowadzić Scenę Projekt sprawnie, z szacunkiem dla prelegentów i z pełnym profesjonalizmem – pokażę, że blisko 20 lat pracy na scenie nauczyło mnie czegoś więcej niż tylko „mówienia do mikrofonu”.

Podsumujmy: prowadzić dla swoich to zaszczyt i odpowiedzialność

Forum Branży Eventowej 2026 to dla mnie wydarzenie szczególne. Pierwszy raz nie jako gość, ale jako konferansjer. Pierwszy raz prowadzę dla swojej branży.

To uznanie. To zaufanie. To motywacja, żeby pokazać się z najlepszej strony.

Scena Projekt. Siedem godzin bez przerw. Różnorodność tematów na najwyższym poziomie. Profesjonaliści na sali, którzy wiedzą, czym jest dobry konferansjer.

Jestem gotowy.

Bo przez blisko 20 lat nauczyłem się jednej rzeczy: nie musisz być gwiazdą wieczoru. Musisz być filarem, dzięki któremu całość działa.

Do zobaczenia 14 stycznia w EXPO XXI!

Jeśli planujesz być na Forum Branży Eventowej – zapraszam na Scenę Projekt. Będzie intensywnie, merytorycznie i profesjonalnie.

A jeśli szukasz konferansjera, który rozumie branżę eventową od środka i potrafi prowadzić wydarzenia na najwyższym poziomie – porozmawiajmy o Twoim projekcie.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Konferansjer na Zjazd Zamówień Publicznych

Konferansjer na konferencję o zamówieniach publicznych – jak nadrobić 30 minut opóźnienia bez utraty merytoryki.

XXIX Zjazd Specjalistów i Ekspertów ds. Zamówień Publicznych w Novotel Centrum Warszawa. 170 uczestników. Panel pod honorowym patronatem Urzędu Zamówień Publicznych. Gość honorowy – Przemysław Grosfeld, wiceprezes UZP. Agenda od 9:00 do 17:00…

…I 30 minut opóźnienia.

To była jedna z tych sytuacji, w których konferansjer musi działać szybko, spokojnie i bez paniki. Bo gdy na sali siedzi wiceprezes UZP, najlepsi eksperci w Polsce i 170 specjalistów – nie możesz sobie pozwolić na rozjechanie się z harmonogramem.

Udało się. Zakończyliśmy dokładnie o 17:00. Bez utraty merytoryki.

 

Zamówienia publiczne to najwyższa liga merytoryczna

Prowadziłem ten Zjazd już po raz czwarty. To wydarzenie, które wraca do mnie co roku. Dlaczego? Bo organizatorzy wiedzą, że mogą mi powierzyć konferencję na najwyższym poziomie merytorycznym.

Zamówienia publiczne to nie jest temat dla każdego.

Pakiety deregulacyjne, procedury przed KIO, zmiany przepisów, rejestr umów, AI w zamówieniach. To wszystko brzmi jak obcy język dla kogoś spoza branży.

Konferansjer musi szybko wejść w tematykę. Nie po to, żeby zostać ekspertem. Ale po to, żeby rozumieć kontekst, zapowiadać prelegentów precyzyjnie i nie wyglądać jak ktoś, kto nie wie, o czym mówi.

Publiczność składa się z praktyków zamówień publicznych, specjalistów, prawników, przedstawicieli instytucji. To ludzie, którzy przychodzą po konkretną wiedzę. Oczekują profesjonalizmu na każdym kroku.

Dlatego wieloletnia współpraca ma znaczenie. Po czwartej edycji wiem już, czego oczekują organizatorzy. Znam poziom merytoryczny. Rozumiem, jak poruszać się w środowisku zamówień publicznych.

 

30 minut opóźnienia – gdy goście honorowi się spóźniają

Już przy pierwszej przerwie zdałem sobie sprawę, że mamy problem. Wiedziałem, że jeśli nie zadziałam, to opóźnienie tylko się zwiększy. Rażące opóźnienie agendy, to zawsze dla mnie oznaka braku profesjonalizmu i niewywiązania się z „mentalnej umowy” zawartej z uczestnikami.

Skąd się wzięło opóźnienie?

Oczekiwaliśmy na wszystkich gości honorowych. Nie mogliśmy rozpocząć oficjalnego otwarcia bez kluczowych osób na sali. To zrozumiałe – wiceprezes UZP, przedstawiciele Ministerstwa, najważniejsi eksperci. Gdy tacy ludzie są w drodze, czekasz.

Dodatkowo prelekcja otwarcia przedłużyła się. Goście mieli więcej do powiedzenia. To naturalne – to moment, w którym nadaje się ton całemu Zjazdowi.

Efekt? 30 minut opóźnienia.

I tu pojawia się kluczowa rola konferansjera. Musisz zawsze czuwać nad czasem i przebiegiem. Nie możesz pozwolić, żeby opóźnienie na początku rozlało się na cały dzień. Bo wtedy konferencja kończy się o 17:30 zamiast o 17:00. A to oznacza złamaną umowę z uczestnikami.

Dlatego musiałem działać.

 

Konferansjer to strażnik czasu i przebiegu

Wielu myśli, że rola konferansjera kończy się na zapowiadaniu kolejnych punktów programu. To nieprawda.

Konferansjer musi cały czas czuwać nad czasem i przebiegiem wydarzenia. Monitorować, czy nie rozjeżdżamy się z harmonogramem. Reagować, gdy pojawia się opóźnienie. Tworzyć plan B, zanim będzie za późno.

W przypadku Zjazdu Zamówień Publicznych opóźnienie pojawiło się na samym początku. Oczekiwanie na gości honorowych plus przedłużona prelekcja otwarcia dały nam 30 minut zadyszki.

Gdybym tego nie wychwycił i nie zareagował – każdy kolejny punkt programu byłby opóźniony. Panel o 12:20? Zaczynamy o 12:50. Lunch o 13:40? Będzie o 14:10. Zakończenie o 17:00? Nie ma szans.

Dlatego konferansjer musi działać prewencyjnie, a nie reaktywnie.

Usiadłem z ekspertami i wdrożyliśmy plan B.

Poprosiłem każdego z nich, żeby oddał mi 3 minuty ze swoich 30-minutowych wystąpień. Nie tracąc absolutnie merytoryki. Tylko skracając formy, eliminując powtórzenia, skupiając się na kluczowych przekazach.

Eksperci się zgodzili. To było możliwe tylko dlatego, że mieli zaufanie do mnie i rozumieli wagę sytuacji.

Dodatkowo publiczność współpracowała ze mną podczas przerw.

Zamiast długich chwil oczekiwania, uczestnicy wracali na salę sprawnie. Nie musiałem ich ściągać z kuluarów. Rozumieli, że pracujemy nad tym, żeby zamknąć się w czasie.

Efekt? Zakończyliśmy dokładnie o 17:00. Bez utraty merytoryki. Za to z poczuciem spełnienia.  I najważniejsze –  bez stresu dla organizatora.

 

Anita Elżanowska, była wiceprezes UZP, moderowała panel

Jednym z kluczowych punktów programu był panel dyskusyjny moderowany przez Anitę Elżanowską – adwokatkę, właścicielkę Kancelarii DPZP, byłą dyrektor Departamentu Kontroli i wiceprezes UZP.

Panel składał się z siedmiu ekspertów: Grzegorz Czaban, Łukasz Czaban, Iwona Holka, Damian Michalak, Wioleta Bajda, Ewaryst Kowalczyk oraz Dawid Feliszek (naczelnik wydziału w Ministerstwie Rozwoju i Technologii).

Temat? „Bilans roku 2025 i mapa wyzwań deregulacyjnych w Prawie zamówień publicznych na 2026 r. Oczekiwania rynku a realne zmiany w prawie”.

To był panel na najwyższym poziomie.

Anita Elżanowska prowadziła dyskusję z precyzją i wyczuciem. Eksperci dzielili się wiedzą, analizowali zmiany w prawie, dyskutowali o wyzwaniach. Publiczność zadawała pytania.

Moja rola? Wprowadzić panel z odpowiednią powagą. Zapowiedzieć moderatorkę i panelistów precyzyjnie. A potem – upewnić się, że panel nie przekroczy czasu.

To wymagało współpracy z Anitą. Kilka sygnałów, dyskretne przypomnienia o czasie. Bez nachalności, ale z pełną świadomością, że harmonogram jest ważny. Współpraca dyskretna, a równocześnie bardzo skuteczna.

 

Przemysław Grosfeld, wiceprezes UZP – gość honorowy Zjazdu

Jednym z najważniejszych momentów konferencji było wystąpienie Przemysława Grosfelda – wiceprezesa Urzędu Zamówień Publicznych.

To był moment, w którym konferansjer musi zachować odpowiednią powagę i protokół. Przedstawienie gościa honorowego wymaga precyzji, szacunku i odpowiedniego tonu.

Dlaczego to było ważne?

Przemysław Grosfeld to jedna z najważniejszych osób w środowisku zamówień publicznych w Polsce. Jego obecność podnosi rangę wydarzenia. Uczestnicy przychodzą na Zjazd między innymi po to, żeby usłyszeć, co ma do powiedzenia wiceprezes UZP.

Dlatego zapowiedź musiała być dopracowana. Nie za długa (żeby nie przesłaniać wystąpienia), ale nie za krótka (żeby oddać szacunek dla osoby i funkcji).

To jeden z tych momentów, w których wieloletnia współpraca z organizatorem ma znaczenie. Wiem już, jak prowadzić takie zapowiedzi. Rozumiem protokół. Poruszam się w środowisku instytucjonalnym z pełnym profesjonalizmem.

 

Weronika Kułaga – skrzypaczka jako finał Zjazdu

Konferencja zakończyła się nietypowo. Zamiast standardowego podsumowania, organizatorzy przygotowali atrakcję – występ Weroniki Kułagi, skrzypaczki.

To było świetne zamknięcie.

Po całym dniu pełnym merytoryki, paneli, dyskusji i analiz prawnych – uczestnicy dostali moment oddechu. Muzyka. Piękno. Chwila, w której można zatrzymać się i po prostu posłuchać.

Moja rola? Zapowiedzieć występ w sposób, który przygotuje publiczność na zmianę konwencji. Bo to nie był kolejny panel. To był moment artystyczny, który zamykał Zjazd z klasą.

Dla organizatora to gwarancja, że konferencja nie zakończy się „suchym” podsumowaniem, ale zostawi uczestników z pozytywnym doświadczeniem.

 

Warszawa, Novotel Centrum, 170 uczestników – czwarta edycja współpracy

XXIX Zjazd Specjalistów i Ekspertów ds. Zamówień Publicznych w Warszawie to wydarzenie, które wraca do mnie co roku. To już czwarta edycja, którą prowadziłem.

Dlaczego organizatorzy wracają?

Przede wszystkim dlatego, że wiedzą, że mogą mi powierzyć konferencję na najwyższym poziomie merytorycznym. Rozumiem specyfikę branży. Poruszam się w środowisku ekspertów z pełnym profesjonalizmem.

Ponadto wiedzą, że potrafię reagować w sytuacjach kryzysowych. Gdy pojawia się 30 minut opóźnienia – nie panikuję. Tworzę plan B, współpracuję z ekspertami i nadrabiam czas bez utraty merytoryki.

Wreszcie wiedzą, że mogą się skupić na organizacji, a scenę pozostawić w moich rękach. To spokój, którego potrzebuje każdy Event Manager.

Opinie uczestników mówią same za siebie:

„Już kolejny raz uczestniczę w tego rodzaju Zjeździe. Mimo natłoku obowiązków postanowiłem uczestniczyć, gdyż bardzo odpowiada mi formuła prowadzenia wykładów – dyskusje pomiędzy osobą z dużą wiedzą merytoryczną.” – Dawid Karbowniczek, Służba Ochrony Państwa

„Wydarzenie na bardzo wysokim poziomie. Najlepsi specjaliści i eksperci z zakresu zamówień publicznych. Żywa dyskusja z słuchaczami. Warto było wziąć udział w tym wydarzeniu.” – Justyna Górka, UG Ksawerów

 

 

Podsumujmy: konferansjer musi czuwać nad czasem i przebiegiem

XXIX Zjazd Specjalistów i Ekspertów ds. Zamówień Publicznych w Warszawie pokazał, jak ważna jest rola konferansjera w konferencjach o wysokim poziomie merytorycznym.

Opóżnienie na starcie przez oczekiwanie na gości honorowych i przedłużoną prelekcję otwarcia. 30 minut zadyszki. Plan B wdrożony w ekspresowym tempie. Zakończenie dokładnie o czasie.

Wszystko musiało zagrać perfekcyjnie. I zagrało.

Konferansjer to nie tylko osoba, która zapowiada punkty programu. To strażnik czasu i przebiegu. Musi monitorować harmonogram, reagować na opóźnienia i działać prewencyjnie, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli.

Doświadczenie ma kluczowe znaczenie. Znajomość branży również. Umiejętność zarządzania czasem – bez paniki i bez stresu – jest fundamentem sukcesu.

 

Szukasz konferansjera na konferencję branżową o wysokim poziomie merytorycznym?

Jeśli planujesz konferencję dla specjalistów, ekspertów, prawników, przedstawicieli instytucji – skontaktuj się z nami. Porozmawiajmy o Twoim projekcie.

Pomożemy Ci stworzyć konferencję, która będzie profesjonalna, merytoryczna i prowadzona przez kogoś, kto rozumie specyfikę Twojej branży.

 

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Konferansjer na konferencję rolniczą

Konferansjer na konferencję rolniczą – gdy piszesz scenariusz, a TVP nagrywa efekt

18-19 listopada w Radomiu prowadziłem konferencję „Produkcja ekologiczna szansą dla młodych rolników” organizowaną przez Centrum Doradztwa Rolniczego. Dwa dni, 170 uczestników, przedstawiciele instytucji rządowych, kamery TVP i test wiedzy dla uczniów z całej Polski.

To nie była moja pierwsza współpraca z CDR. I na pewno nie ostatnia.

Od lat realizujemy wspólnie kilka wydarzeń rocznie. To rodzaj partnerstwa, który pozwala mi nie tylko prowadzić konferencję, ale współtworzyć ją od podstaw.

Tym razem napisałem scenariusz sam. Później klient wypełnił go kluczowymi informacjami, nazwiskami, szczegółami. Efekt? Konferencja, która zagrała perfekcyjnie.

Pisanie scenariusza to nie „wypełnianie szablonu”

Wiele osób myśli, że konferansjer dostaje gotowy scenariusz i po prostu go czyta. Czasem tak jest. Ale w przypadku wieloletnich współprac – to działa inaczej.

CDR zna mnie. Ja znam CDR.

Organizatorzy wiedzą, jak pracuję. Rozumieją, że potrafię napisać scenariusz, który nie będzie sztywnm protokołem, ale żywym, angażującym prowadzeniem. Dlatego dali mi przestrzeń, żebym stworzył strukturę wydarzenia.

Napisałem więc scenariusz od zera. Wstęp, przejścia między punktami programu, zapowiedzi prelegentów, moderację panelu, ceremonię wręczenia nagród. Wszystko w stylu, który działa na konferencjach instytucjonalnych – profesjonalnie, ale nie nudno.

Potem klient wziął ten szkielet i wypełnił go konkretnymi informacjami. Nazwiska, tytuły, szczegóły merytoryczne, kluczowe przesłania.

Efekt?

Scenariusz, który był mój w formie, a ich w treści. To nie było „przeczytaj tekst, który dostałeś”. To było „poprowadź wydarzenie, które współtworzyliśmy razem”.

Dla organizatora to ogromna wartość. Bo wie, że konferansjer nie tylko wykona zadanie, ale też pomoże je zaprojektować.

Konferencje rolnicze mają swoją specyfikę

Produkcja ekologiczna, młodzi rolnicy, sztuczna inteligencja w edukacji rolniczej, wyzwania demograficzne polskiego rolnictwa.

To nie są tematy, które znasz z codziennego życia. To wymagająca tematyka, która wymaga szybkiego wchodzenia w branżę.

Co było najtrudniejsze?

Przede wszystkim publiczność. Uczniowie szkół rolniczych z całej Polski. Dyrektorzy ośrodków doradztwa. Przedstawiciele uczelni wyższych. Młodzi rolnicy, którzy już prowadzą swoje gospodarstwa. Eksperci od rolnictwa ekologicznego.

Każda z tych grup ma inne oczekiwania. Uczniowie chcą się dowiedzieć, jakie mają możliwości. Dyrektorzy oczekują profesjonalizmu na najwyższym poziomie. Praktycy szukają konkretnych rozwiązań.

Ponadto – specyfika branży. Terminy, systemy wsparcia, programy UE, technologie rolnicze. Konferansjer musi szybko złapać podstawy, żeby nie wyglądać jak ktoś, kto nie wie, o czym mówi.

Wreszcie – kamery TVP. Gdy wiesz, że kluczowe momenty konferencji będą transmitowane dalej, czujesz odpowiedzialność za każde słowo.

Wieloletnia współpraca = zaufanie i spokój

To, co wyróżnia współpracę z CDR, to fakt, że nie musimy za każdym razem zaczynać od zera.

Znamy się.

Rozumiem, jakie są oczekiwania organizatora. Wiem, jaka publiczność przyjdzie na konferencję. Znam ton, który jest odpowiedni – profesjonalny, ale nie sztywny. Merytoryczny, lecz angażujący.

Oni z kolei wiedzą, że mogą mi powierzyć nie tylko prowadzenie, ale także współtworzenie scenariusza. Są pewni, że poradzę sobie z panelem dyskusyjnym, ceremonią wręczenia nagród i warsztatami kulinarnymi w jednym wydarzeniu.

Dlatego wracamy do siebie kilka razy w roku.

Zaufanie buduje się latami. Powtarzalność współpracy to dowód, że coś działa. Organizator wie, że może skupić się na merytoryce, a scenę pozostawić w dobrych rękach.

Bo doświadczenie ma znaczenie. Znajomość organizatora ma znaczenie. Umiejętność współtworzenia – a nie tylko wykonywania – ma znaczenie.

Panel dyskusyjny: „Jak osiągnąć sukces w rolnictwie?” – gdy trzeba łączyć pokolenia

Finałem pierwszego dnia był panel dyskusyjny z udziałem ekspertów, praktyków, młodych rolników i przedstawicieli instytucji wspierających rolnictwo ekologiczne.

Temat? „Jak osiągnąć sukces w rolnictwie? Szanse i wyzwania dla młodego pokolenia rolników.”

To było wyzwanie.

Na scenie siedzieli ludzie z zupełnie różnych światów. Naukowcy, którzy mówią językiem badań i statystyk. Młodzi rolnicy, którzy mówią językiem praktyki i codziennych wyzwań. Przedstawiciele instytucji, którzy mówią językiem programów wsparcia i polityki rolnej.

Moja rola?

Moderować dyskusję tak, żeby wszyscy się zrozumieli. Naukowiec nie mógł zagubić młodego rolnika w terminach. Praktyk potrzebował przestrzeni na opowiedzenie swojej historii. Przedstawiciel instytucji musiał wyjaśnić, jak realnie można skorzystać z dostępnych programów.

Jak to zrobiłem?

Zadawałem pytania, które prowokowały do myślenia. Nie „co pan o tym sądzi?”, ale „jak młody rolnik ma połączyć tradycję z opłacalnością w dzisiejszych realiach?”.

Dawałem przestrzeń panelistom, ale jednocześnie pilnowałem, żeby dyskusja nie zeszła na boczne tory.

Wreszcie – zakończyłem panel w odpowiednim momencie. Nie za wcześnie, ale nie za późno.

Dla organizatora to gwarancja, że panel będzie wartościowy dla uczestników i nie rozjedzie się z agendą.

Ceremonia wręczenia nagród – moment, w którym wszystko musi zagrać

Drugi dzień konferencji zakończyła uroczysta ceremonia wręczenia nagród laureatom konkursu „Test wiedzy o rolnictwie ekologicznym”.

Nagrody wręczali: Jan Golba (Dyrektor Departamentu Rolnictwa Ekologicznego i Jakości Żywności w MRiRW), Monika Lewandowska (z-ca dyrektora Departamentu Oświaty Rolniczej) oraz Henryk Skórnicki (Dyrektor CDR Oddział Radom).

Puchary, dyplomy od Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, nagrody pieniężne. Kamery TVP nagrywające każdy moment. Laureaci – młodzi uczniowie szkół rolniczych – dumni i wzruszeni.

To był moment, w którym konferansjer nie może się pomylić.

Zapowiedź ceremonii w sposób podniosły, lecz nie sztywny. Przedstawienie laureatów z należytą estymą. Koordynacja wejść osób wręczających nagrody. Upewnienie się, że TVP ma czas na ujęcia. Utrzymanie atmosfery, która będzie zarówno oficjalna, jak i ciepła.

Bo to nie jest „kolejny punkt programu”. To kulminacja dwóch dni pracy – dla organizatorów, dla laureatów, dla wszystkich obecnych.

I dlatego trzeba to zrobić z klasą.

Radom, CDR, wieloletnia współpraca – partnerstwo, które działa

18-19 listopada w Radomiu odbyła się konferencja „Produkcja ekologiczna szansą dla młodych rolników”. Zorganizowana przez Centrum Doradztwa Rolniczego w ramach Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich+.

Dwa dni intensywnego programu. 170 uczestników. Przedstawiciele instytucji, młodzi rolnicy, eksperci, praktycy. Wykłady, panele, warsztaty, degustacje, test wiedzy, ceremonia wręczenia nagród.

A w tle – kamery TVP i świadomość, że każde słowo zostanie przekazane dalej.

To był sukces.

Agenda zrealizowana co do minuty. Panele pełne wartościowych dyskusji. Ceremonia wręczenia nagród godna rangi wydarzenia. Uczestnicy wyszli z poczuciem, że byli na konferencji najwyższego poziomu.

A organizator? Spokojny przez cały event. Bo współpraca trwająca latami to gwarancja, że wszystko zadziała tak, jak powinno.

Podsumujmy: wieloletnie współprace budują zaufanie i spokój

Konferencja CDR w Radomiu pokazała, jak ważna jest wieloletnia współpraca między organizatorem a konferansjerem.

Kilka wydarzeń rocznie. Wspólne tworzenie scenariusza. Zaufanie, że konferansjer nie tylko wykona zadanie, lecz pomoże je zaprojektować.

Wszystko musiało zagrać perfekcyjnie. I zagrało.

Doświadczenie ma znaczenie. Znajomość organizatora ma znaczenie. Umiejętność współtworzenia – a nie tylko wykonywania – ma znaczenie.

Szukasz konferansjera na stałą współpracę?

Jeśli planujesz cykl konferencji, kilka wydarzeń rocznie lub szukasz konferansjera, który będzie nie tylko prowadził, ale także współtworzył scenariusz – skontaktuj się z nami.

Porozmawiajmy o Twoim projekcie. Pomożemy Ci stworzyć konferencję, która będzie profesjonalna, dopięta na ostatni guzik i prowadzona przez kogoś, kto zna Twoją organizację od środka.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Konferansjer na konferencję o kosmosie

Konferansjer na konferencję o kosmosie – gdy networking jest trudniejszy niż technologia satelitarna

5-6 listopada w hotelu Golden Tulip w Warszawie prowadziłem Forum Obserwacji Ziemi organizowane przez Polską Agencję Kosmiczną (POLSA). To coroczna konferencja poświęcona wykorzystywaniu danych satelitarnych, nowoczesnym technologiom oraz ich zastosowaniom w obserwacji Ziemi.

Specjaliści z sektora kosmicznego, nauki, administracji i przemysłu. Satelity, dane przestrzenne, GIS, technologie środowiskowe. Dwa dni intensywnych prezentacji i dyskusji.

A ja? Zacząłem patrzeć w niebo inaczej. Bo prowadząc taką konferencję, uczysz się więcej niż w niejednym podręczniku.

Kosmos przestał być science fiction

Szczerze mówiąc, do tej pory kojarzyłem kosmos z Profesorem AstroKotem i wspólnym odkrywaniem tajemnic wszechświata z córką. Science fiction, gwiazdy, rakiety – wszystko fajne, ale dalekie.

Forum Obserwacji Ziemi pokazało mi coś zupełnie innego.

Dane satelitarne to dziś konkretne narzędzie biznesowe. Rolnik monitoruje wilgotność gleby na swoich polach w czasie rzeczywistym. Miasto planuje rozwój infrastruktury w oparciu o precyzyjne mapy przestrzenne. Karetki skracają czas dojazdu dzięki danym satelitarnym.

To nie jest przyszłość. To jest teraz.

Jako konferansjer musiałem szybko przestawić głowę z „wow, kosmos!” na zrozumienie, że satelity to nie science fiction – to biznes, nauka i konkretne rozwiązania problemów na Ziemi.

Branża kosmiczna wymaga szczególnego podejścia

Prowadzenie konferencji o technologiach satelitarnych to wyzwanie inne niż typowa konferencja biznesowa. Publiczność składa się z naukowców, inżynierów, specjalistów GIS, przedstawicieli administracji i przedsiębiorców. Każda z tych grup ma inne oczekiwania.

Co było najtrudniejsze?

Przede wszystkim specyfika branży. Terminy techniczne, skróty, systemy – wszystko brzmi jak obcy język. Konferansjer musi się szybko nauczyć podstaw, żeby nie wyglądać jak ktoś, kto nie wie, o czym mówi.

Ponadto bardzo konkretna publiczność. To nie są ludzie, którzy przyszli na event integracyjny. Przyszli po wiedzę, konkretne dane, dyskusje merytoryczne. Oczekują profesjonalizmu na każdym kroku.

Wreszcie – networking, który wymyka się spod kontroli. Najlepsze rozmowy odbywają się poza salą wykładową. Do tego stopnia, że nawet moje sprawdzone metody nie zawsze od razu ściągały wszystkich rozmówców z powrotem na salę.

Polska ma realny potencjał w kosmosie

Jedną z rzeczy, które najbardziej mnie zaskoczyły, było to, jak duży potencjał ma Polska w branży kosmicznej.

NSIS (Narodowy System Informacji o Satelitach), polskie satelity, innowacyjne startupy – nie jesteśmy tylko odbiorcami technologii. Jesteśmy współtwórcami.

Polscy specjaliści pracują na wydziałach kosmicznych uniwersytetów na całym świecie. Aktywnie działamy w międzynarodowych organizacjach kosmicznych. To nie jest mała liga – to poważna gra na światowym poziomie.

Jako konferansjer czułem odpowiedzialność, żeby to właściwie podkreślić. Bo Forum Obserwacji Ziemi to nie tylko prezentacja technologii – to także budowanie świadomości, że Polska ma w tym wszystkim realny udział.

Networking trudniejszy niż satelity

Konferencje o tak specjalistycznej tematyce mają jedną wspólną cechę: networking jest równie ważny jak prelekcje.

Specjaliści z różnych sektorów spotykają się raz w roku. To okazja do wymiany doświadczeń, nawiązania współpracy, przedyskutowania pomysłów. Dlatego przerwy kawowe i rozmowy w kuluarach mają ogromne znaczenie.

I tu pojawia się problem.

Gdy dyskusja się rozgrzewa, nikt nie chce wracać na salę. Prelegent czeka. Agenda się rozjeżdża. Organizator stresuje się.

Rola konferansjera? Sprytnie ściągnąć ludzi z powrotem, nie przerywając wartościowych rozmów. To balans między „dajmy im jeszcze minutę” a „musimy ruszać, bo harmonogram”.

W przypadku Forum Obserwacji Ziemi było to szczególnie wymagające. Rozmowy były na tyle interesujące, że nawet moje sprawdzone techniki musiały być wzmocnione dodatkową dawką kreatywności.

Dla organizatora oznaczało to jednak jedno – wiedział, że agenda zostanie zrealizowana. Może z kilkuminutowym opóźnieniem, ale zostanie. A to właśnie gwarancja, której potrzebuje każdy Event Manager.

Co musi wiedzieć konferansjer na konferencję branżową?

Prowadzenie konferencji o technologiach satelitarnych, GIS-ie czy obserwacji Ziemi wymaga więcej niż umiejętności scenicznych. Wymaga zrozumienia środowiska, w którym się poruszasz.

Znajomość specyfiki branży

Konferansjer musi szybko wejść w temat. Nie chodzi o to, żeby zostać ekspertem od satelitów. Chodzi o to, żeby zrozumieć podstawowe terminy, kontekst i wagę prezentowanych rozwiązań.

Zarządzanie networkingiem

Konferencje branżowe żyją rozmowami poza salą. Konferansjer musi umieć zarządzać tym procesem – dać przestrzeń na networking, ale nie stracić kontroli nad agendą.

Profesjonalizm na najwyższym poziomie

Publiczność składająca się z naukowców, inżynierów i specjalistów oczekuje precyzji. Każde słowo ma znaczenie. Każda zapowiedź musi być dopracowana.

Elastyczność

Konferencje branżowe często mają nieprzewidywalne momenty. Prelegent wydłuża prezentację. Dyskusja trwa dłużej niż planowano. Networking opóźnia powrót na salę. Konferansjer musi reagować szybko i zachowywać spokój.

Warszawa, Golden Tulip, POLSA – kosmos bliżej niż myślałem

5-6 listopada w Warszawie odbyło się Forum Obserwacji Ziemi – jedna z najważniejszych konferencji w Polsce poświęcona technologiom satelitarnym i obserwacji planety.

Dwa dni pełne prezentacji, dyskusji i networkingu. Publiczność złożona z najlepszych specjalistów w branży. Agenda dopięta na ostatni guzik.

A ja? Nauczyłem się, że czasem warto popatrzeć w niebo, żeby lepiej zrozumieć to, co dzieje się tutaj, na Ziemi.

To jest miernik sukcesu.

Nie chodzi bowiem o to, żeby „coś powiedzieć do mikrofonu”. Chodzi raczej o to, żeby poprowadzić konferencję w sposób, który daje organizatorowi spokój, a uczestnikom – poczucie, że są na wydarzeniu najwyższego poziomu.

Podsumujmy: konferencje branżowe wymagają wyczucia i wiedzy

Forum Obserwacji Ziemi w Warszawie to wydarzenie, które pokazało, jak ważna jest rola konferansjera w konferencjach branżowych o wysokim poziomie merytorycznym.

Specyfika branży, konkretna publiczność, networking trudniejszy od harmonogramu – wszystko to wymaga doświadczenia i elastyczności.

Agenda została zrealizowana. Networking nie zakłócił przebiegu konferencji. Uczestnicy mieli przestrzeń na rozmowy, a organizator – spokój.

Dziękuję POLSA, CreativeHarder Group oraz całemu zespołowi za zaufanie i świetną organizację! 🚀🌍

Szukasz konferansjera na konferencję branżową?

Jeśli planujesz konferencję w specjalistycznej branży – technologie, nauka, przemysł, środowisko – skontaktuj się z nami. Porozmawiajmy o Twoim projekcie. Pomożemy Ci stworzyć konferencję, która będzie profesjonalna, merytoryczna i sprawnie zrealizowana.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Konferansjer na konferencję branżową PROMAG

Konferansjer na konferencję branżową – wieloletnia współpraca z PROMAG

Kiedy lider branży automatyki magazynowej organizuje Forum Magazyn Przyszłości, wybór konferansjera na konferencję nie jest przypadkowy. W rezultacie PROMAG od trzech edycji stawia na naszego Przemysława. Ponadto firma wyznacza standardy branżowe, dlatego jakość i wizerunek są tu kluczowe.

Specyfika branży – konkretna publiczność

Automatyka magazynowa to branża wymagająca. Przede wszystkim uczestnicy to specjaliści, inżynierowie i decydenci z firm logistycznych. W związku z tym publiczność oczekuje merytoryki, precyzji i sprawności. Dlatego konferansjer na konferencję musi rozumieć kontekst biznesowy i operować językiem branży.

Przemek prowadził już trzy ostatnie edycje forum. W rezultacie wie, czego oczekuje zarówno organizator, jak i uczestnicy. Ponadto rozumie dynamikę wydarzeń B2B, gdzie każda minuta się liczy.

Kompleksowa obsługa konferansjerska

Forum Magazyn Przyszłości to nie tylko prelekcje na scenie. Przede wszystkim to networking, pokazy technologii na żywo i prezentacje systemów automatyki poza salą konferencyjną. Dlatego rola konferansjera wykracza daleko poza prowadzenie agendy.

Przemek w październiku 2024 roku prowadził X edycję forum w Poznaniu. W związku z tym jego zadania obejmowały:

  • Sprawną realizację agendy – bez opóźnień, z pełną kontrolą timingu
  • Tworzenie atmosfery – profesjonalnej, ale nie sztywnej
  • Wsparcie w networkingu – łączenie uczestników, ułatwianie rozmów
  • Obsługę pokazów na żywo – zapowiedzi robotów, systemów AutoMAG i innych rozwiązań technologicznych

Ponadto konferansjer na konferencję branżową musi być elastyczny. W rezultacie Przemek reaguje na zmiany w agendzie i nieprzewidziane sytuacje, zachowując spokój i kontrolę.

Wieloletnia współpraca – najlepsza referencja

Kiedy klient wraca rok po roku, oznacza to jedno: zaufanie. Przede wszystkim PROMAG wie, że jakość jest niezmienna, niezależnie od edycji. Dlatego wieloletnia współpraca to dla nas najlepsza referencja.

Lider branży automatyki magazynowej nie może sobie pozwolić na błędy wizerunkowe. W związku z tym wybiera sprawdzonych partnerów. Ponadto wie, że konferansjer na konferencję z doświadczeniem w eventach B2B to inwestycja w sukces całego wydarzenia.

Przemek daje organizatorowi spokój. W rezultacie zespół PROMAG może skupić się na merytoryce, logistyce i relacjach z klientami. Przede wszystkim wie, że scena jest w dobrych rękach.

Dlaczego konferansjer ma znaczenie w branży B2B?

Forum Magazyn Przyszłości to wydarzenie dla profesjonalistów. Dlatego każdy element musi być dopracowany. Ponadto publiczność szybko wyłapuje nieprofesjonalizm – niedbały timing, chaotyczne przejścia, brak kontroli nad agendą.

Konferansjer na konferencję branżową to nie tylko głos ze sceny. Przede wszystkim to:

  • Gwarancja sprawności – agenda jako umowa z uczestnikami
  • Wsparcie dla prelegentów – komfort, jasne wejścia i wyjścia
  • Budowanie dynamiki – energia sali, networking, atmosfera
  • Bezpieczeństwo wizerunkowe – klient ma pewność, że wszystko działa

W rezultacie organizator zyskuje spokój. Ponadto uczestnicy zapamiętują wydarzenie jako profesjonalne i wartościowe.

Szukasz konferansjera na konferencję branżową?

Przemek prowadzi wydarzenia dla liderów różnych branż – od automatyki magazynowej po IT, energetykę i logistykę. Jeśli planujesz konferencję B2B i potrzebujesz sprawdzonego partnera, skontaktuj się z nami.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Konferansjer na konferencję międzynarodową

Konferansjer na konferencję międzynarodową – energia, która niesie przez 10 godzin

4 października w Warszawie prowadziłem konferencję poświęconą Integracji Sensorycznej. Organizatorzy – Polskie Stowarzyszenie Terapeutów Integracji Sensorycznej oraz firma Empis – zaprosili na salę niespełna 200 terapeutów. Prelegenci przyjechali z całego świata: USA, Anglia, Irlandia, Polska, Holandia, Włochy. Część wystąpień odbyła się na żywo, pozostałe zdalnie przez streaming.

Agenda rozciągała się od 8:00 rano do 18:30 wieczorem. W rezultacie mieliśmy ponad 10 godzin intensywnego programu. Bez przerw na znudzenie, bez miejsca na spadek energii.

Klient zdecydował się na zmianę prowadzącego 5 dni przed wydarzeniem. Z uwagi na inne realizacje, które miałem „po drodze”, faktyczny czas na przygotowanie wyniósł jednak tylko kilkadziesiąt godzin. Na koniec otrzymałem ze sceny serdeczne podziękowania. Usłyszałem wtedy, że „wyskoczyłem niczym królik z kapelusza”, dodając całemu przedsięwzięciu odrobinę magii.

Dlaczego długie konferencje to ekstremalny test dla konferansjera?

Wydarzenie trwające 10 godzin przypomina maraton, nie sprint. Uczestnicy przychodzą rano wypoczęci, pełni energii i gotowi na wiedzę. Po kilku godzinach zmęczenie zaczyna jednak dawać o sobie znać. W rezultacie uwaga spada, a sala robi się cięższa.

Jaka jest więc rola konferansjera w takim scenariuszu?

Trzeba być wulkanem energii i zarażać publiczność charyzmą. Nie można dopuścić do znudzenia. Tempo musi być utrzymane przez cały dzień – od pierwszej zapowiedzi o 8:00 rano aż do ostatniego podzękowania o 18:30 wieczorem.

Dlatego nie jest to praca dla kogoś, kto po prostu „mówi do mikrofonu”. To zadanie dla osoby, która rozumie dynamikę sali, wyczuwa momenty spadku energii i wie, jak je przełamać.

Międzynarodowi prelegenci – koordynacja online i offline

Konferencja Integracji Sensorycznej to wydarzenie na światowym poziomie. Eksperci z USA, Anglii, Irlandii, Holandii, Włoch i Polski prezentowali swoje badania. Część wystąpień odbyła się na żywo w sali, pozostałe zdalnie poprzez streaming.

Jako konferansjer prowadziłem całość po polsku, z elementami angielskiego w rozmowach z prelegentami. Zapowiedzi, krótki small talk, płynne przejścia między sesjami – wszystko musiało działać sprawnie. Agenda była bardzo napięta, dlatego nie było miejsca na rozbudowane rozmowy. Każda minuta się liczyła.

Jakie było największe wyzwanie?

Koordynować wystąpienia online i offline w sposób płynny. Należało upewnić się, że prelegent zdalny jest gotowy, zanim przejdziemy do jego sesji. Ponadto trzeba było utrzymać dynamikę, mimo technicznych zawiłości, które zawsze towarzyszą zdalnym transmisjom.

Dla organizatora oznacza to jedno – musi mieć pewność, że konferansjer poradzi sobie z tym wszystkim samodzielnie. Bez angażowania producenta eventu w każdy detal i bez paniki, gdy coś nie pójdzie zgodnie z planem.

Zmiana prowadzącego w ostatniej chwili – kiedy czas ucieka

Klient zdecydował się na zmianę prowadzącego 5 dni przed konferencją. Z uwagi na inne realizacje eventowe, które miałem zaplanowane, faktyczny czas na przygotowanie ograniczył się do kilkudziesięciu godzin. To ekstremalnie mało jak na wydarzenie tej skali.

Co to oznacza dla konferansjera?

Przede wszystkim konieczność szybkiej analizy materiałów. Prelegenci, ich tematy, kolejność wystąpień, specyfika publiczności – wszystko musi być przetrawione w ekspresowym tempie.

Ponadto niezbędna jest intensywna współpraca z organizatorem. Kilkadziesiąt godzin to zbyt mało, żeby działać w próżni. W rezultacie kontakt z klientem staje się bardzo częsty: pytania, doprecyzowania, ustalenia – wszystko odbywa się na szybko.

Wreszcie liczy się elastyczność i doświadczenie. W takich sytuacjach nie ma miejsca na przypadkową improwizację. Znaczenie ma wiedza, jak prowadzić międzynarodowe konferencje, zarządzać energią sali oraz reagować na nieprzewidziane sytuacje.

Dla organizatora jest to test zaufania. Event Manager, który w ostatniej chwili zmienia prowadzącego, potrzebuje kogoś, kto nie tylko przygotuje się szybko, lecz również dostarczy jakość na takim poziomie, jakby miał miesiące na przygotowanie.

Jak utrzymać energię przez 10 godzin?

Od 8:00 do 18:30 to baaaardzo długo. Publiczność – nawet najbardziej zaangażowana – zaczyna tracić uwagę. Sala robi się senniejsza, a energia spada.

Dlatego konferansjer musi działać jak bateria, która ładuje uczestników przez cały dzień.

Jak to robię?

Wykorzystuję różne techniki angażowania publiczności: gra słów, ice breakery, nawiązania do wystąpień prelegentów. Humor przełamuje napięcie i zmęczenie, a energia zaraża salę pozytywną atmosferą.

Nie zdradzę szczegółów – to moje wewnętrzne know-how wypracowane przez lata. Efekt jest jednak jeden: uczestnicy pozostają zaangażowani, nie zasypiają i nie wychodzą wcześniej. Pozostają do końca.

Dla organizatora stanowi to kluczową wartość. Satysfakcja uczestników to bowiem najlepsza referencja, prowadząca do powtarzalnych zamówień i pozytywnych opinii. To również dowód, że event był dobrze wydanymi pieniędzmi.

„Królik z kapelusza” – najlepsza referencja

Na koniec otrzymałem ze sceny serdeczne podziękowania. Klient stwierdził wtedy, że „wyskoczyłem niczym królik z kapelusza”, dodając całemu przedsięwzięciu odrobinę magii.

To najlepsza forma uznania, jaką może otrzymać konferansjer. Szczególnie w sytuacji, gdy faktyczny czas przygotowania wyniósł tylko kilkadziesiąt godzin, a sama konferencja była maratonem energetycznym.

Dlaczego się udało?

Przede wszystkim dlatego, że doświadczenie ma znaczenie. Ponadto elastyczność i szybka reakcja stanowią fundament w pracy konferansjera. W rezultacie organizator mógł mi powierzyć wydarzenie i mieć pewność, że wszystko pójdzie perfekcyjnie.

Konferansjer na konferencję międzynarodową – co musi zapewnić?

Jeśli planujesz konferencję międzynarodową, długą agendę (8-10 godzin) lub wydarzenie z prelegentami online i offline – oto co powinien zapewnić profesjonalny konferansjer:

1. Energia przez cały dzień Wydarzenie trwające 10 godzin wymaga osoby, która nie zwalnia tempa i zarządza energią sali od rana do wieczora.

2. Koordynacja międzynarodowych prelegentów Online i offline, po polsku i angielsku – wszystko płynnie, bez chaosu i bez technicznych wpadek, które rujnują dynamikę.

3. Elastyczność i szybka reakcja Zmiana prowadzącego w ostatniej chwili? Nie ma problemu. Doświadczony konferansjer potrafi przygotować się ekspresowo i dostarczyć odpowiednią jakość.

4. Techniki angażowania uczestników Humor, gra słów, ice breakery, nawiązania do wystąpień – wszystko to przełamuje zmęczenie i utrzymuje uwagę publiczności.

5. Samodzielność Organizator nie musi być przy konferansjerze przez cały dzień. Może więc skupić się na innych aspektach eventu, wiedząc, że scena jest w dobrych rękach.

Podsumujmy: Warszawa, Integracja Sensoryczna, 200 terapeutów – sukces mimo presji czasu

4 października w Warszawie odbyła się międzynarodowa konferencja z prelegentami z sześciu krajów. Agenda rozciągała się od 8:00 do 18:30. Zmiana prowadzącego nastąpiła 5 dni przed wydarzeniem, a faktyczny czas przygotowania wyniósł tylko kilkadziesiąt godzin.

Wszystko się udało. Uczestnicy pozostali zaangażowani przez cały dzień. Organizator był zadowolony, a konferansjer „niczym królik z kapelusza” dodał przedsięwzięciu odrobinę magii.

To jest miernik sukcesu.

Nie chodzi bowiem o to, żeby „coś powiedzieć do mikrofonu”. Chodzi raczej o to, żeby poprowadzić wydarzenie tak, by organizator miał spokój, a uczestnicy – niezapomniane doświadczenie.

Szukasz konferansjera na konferencję międzynarodową?

Jeśli planujesz długą konferencję, wydarzenie z międzynarodowymi prelegentami lub potrzebujesz kogoś, kto wejdzie w projekt w ostatniej chwili – skontaktuj się z nami. Porozmawiajmy o Twoim wydarzeniu. Pomożemy Ci stworzyć konferencję, która będzie profesjonalna, energetyczna i niezapomniana.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy: