Największe ryzyko eventu

Największe ryzyko eventu to nie słaba scena

Największym ryzykiem eventu nie jest słaba scena. Nie jest to nawet słaby scenariusz, zła lokalizacja czy problemy techniczne.

Największym ryzykiem jest brak planu B.

Bo w eventach nie chodzi o to, czy coś pójdzie nie tak. Chodzi o to, czy masz kogoś, kto w tym momencie weźmie odpowiedzialność i podejmie decyzję.

I tu pojawia się pytanie, które organizatorzy rzadko sobie zadają: kiedy wybierasz konferansjera, kupujesz tylko jego czas na scenie, czy kupujesz zabezpieczenie?

Historia z targów – gdy pociąg nie dojeżdża

Kilka lat temu obsługiwaliśmy jako agencja targi dla wieloletniego klienta. Wydarzenie prowadził jeden z konferansjerów z mojego zespołu. Kalendarz był napięty – dojeżdżał z innej realizacji, ale mieliśmy ponad 3 godziny zapasu.

I wtedy zaczęło się wszystko to, co w teorii „zdarza się innym”:

  • Wypadek na trasie
  • Koniec czasu pracy maszynisty
  • Awaria trakcji

Od wczesnego rana byliśmy w stałym kontakcie – ja, konferansjer i klient. Na bieżąco. Bez zamiatania pod dywan. Bez „zobaczymy”.

W pewnym momencie stało się jasne, że mimo 5 godzin w pociągu nie dojedzie na czas.

I wtedy zapadła decyzja.

Wchodzę w wydarzenie od pierwszych minut i przejmuję prowadzenie do momentu jego dojazdu. Byłem na miejscu, między realizacjami. Mogłem to zrobić. Miałem przestrzeń, żeby wziąć za to odpowiedzialność.

Finalnie dojechał około 3 godziny po starcie. To była obsługa strefy targowej, więc zmiana odbyła się praktycznie niezauważalnie dla uczestników.

Co zyskał klient?

Klient nie zyskał „awaryjnego rozwiązania”. Zyskał coś więcej:

Informację od początku, a nie po fakcie. Nie dowiedzieliśmy się o problemie w ostatniej chwili i nie próbowaliśmy go ukryć. Komunikowaliśmy sytuację na bieżąco.

Ciągłość wydarzenia. Targi ruszyły o czasie. Uczestnicy nie zauważyli problemu. Strefa działała zgodnie z planem.

Profesjonalne zastępstwo od pierwszej minuty. Nie było „poczekajcie, za chwilę ktoś się pojawi”. Było „prowadzę od początku, do momentu gdy dojed

zie planowany konferansjer”.

Spokój w sytuacji, która mogła zamienić się w kryzys. Organizator nie musiał panikować, improwizować, szukać awaryjnego rozwiązania. Plan B zadziałał automatycznie.

Agencyjne podejście vs indywidualny konferansjer

To doświadczenie utwierdziło mnie w jednym założeniu: gdy obsługujemy wydarzenia agencyjnie, jesteśmy zaangażowani nie tylko personalnie, ale merytorycznie i decyzyjnie.

Co to oznacza w praktyce?

Nie „wystawiamy nazwiska”.

Nie mówimy: „Wyślemy Panu konferansjera X, on poprowadzi wydarzenie, będzie dobrze.”

Mówimy: „Obsłużymy wydarzenie. Będzie prowadził konferansjer X, ale my jako agencja jesteśmy odpowiedzialni za całość. Jeśli cokolwiek pójdzie nie tak – mamy plan B.”

Budujemy zabezpieczenie.

Zabezpieczenie to nie tylko „zapasowy konferansjer na liście kontaktów”. To cała struktura, która działa w tle:

  • Komunikacja na bieżąco z klientem
  • Monitoring sytuacji (transport, zdrowie, nieprzewidziane okoliczności)
  • Jasna hierarchia decyzji – kto za co odpowiada
  • Gotowość do przejęcia prowadzenia w każdej chwili

Bierzemy odpowiedzialność.

Gdy coś idzie nie tak, nie mówimy „to nie nasza wina”. Mówimy „to nasz problem do rozwiązania”. I rozwiązujemy go.

Dlaczego to ma znaczenie dla organizatora?

Wyobraź sobie dwie sytuacje:

Sytuacja 1: Indywidualny konferansjer

Zatrudniasz konferansjera na event. W dniu wydarzenia dzwoni: „Przepraszam, mam awarię samochodu / jestem chory / utknąłem w korku / train broke down”.

Co robisz? Panikujesz. Szukasz kogoś na zastępstwo. Dzwonisz do znajomych, do innych agencji, sprawdzasz listy kontaktów. Albo sam wchodzisz na scenę (choć nie jesteś przygotowany). Albo probujesz przesunąć agendę, żeby zyskać czas.

Efekt: Chaos, stres, obniżona jakość wydarzenia.

Sytuacja 2: Agencja konferansjerska

Zatrudniasz agencję. W dniu wydarzenia dzwoni konferansjer: problem na trasie, nie dojedzie na czas.

Co się dzieje? Agencja informuje Cię od razu. Przedstawia plan B. Wchodzi zastępstwo – ktoś z zespołu agencji, kto zna Twoje wydarzenie, ma doświadczenie, jest gotowy przejąć prowadzenie. Ty nie musisz nic robić. Event rusza zgodnie z planem.

Efekt: Spokój, ciągłość, profesjonalizm.

Problemem nie jest to, że coś się wysypie

W eventach problemem nie jest to, że coś pójdzie nie tak. Bo coś zawsze może pójść nie tak.

Transport się spóźni. Ktoś zachoruje. Pogoda się zmieni. Technologia zawiedzie. Prelegent się nie pojawi. Lokalizacja będzie niedostępna.

Problemem jest moment, w którym nikt nie ma kompetencji, żeby wziąć odpowiedzialność i podjąć decyzję.

To jest różnica między dobrym a przeciętnym dostawcą usług eventowych.

Przeciętny dostarcza usługę. Dobry dostarcza zabezpieczenie.

Co decyduje o tym, czy masz plan B?

Gdy wybierasz konferansjera lub agencję konferansjerską, zadaj sobie pytanie:

Czy kupujesz tylko czas na scenie, czy kupujesz zabezpieczenie?

Jeśli kupujesz tylko czas – dostajesz konferansjera, który przyjdzie, poprowadzi event i wyjdzie. A jeżeli coś pójdzie nie tak – to Twój problem.

Jeśli kupujesz zabezpieczenie – dostajesz partnera, który:

  • Informuje Cię na bieżąco o sytuacji
  • Ma plan B (i plan C) na nieprzewidziane okoliczności
  • Bierze odpowiedzialność za ciągłość wydarzenia
  • Reaguje szybko, bez paniki, bez chaosu

To nie jest kwestia ceny. To kwestia podejścia.

Są indywidualni konferansjerzy, którzy działają jak agencje – mają zapasowe rozwiązania, współpracują z innymi konferansjerami, budują sieć wsparcia.

Są też agencje, które działają jak indywidualni konferansjerzy – „wystawiają nazwisko” i tyle.

Chodzi o to, żeby wiedzieć, co kupujesz.

Enjoy – agencja, która buduje zabezpieczenie

W Enjoy działamy właśnie na tej zasadzie. Gdy obsługujemy wydarzenie, nie mówimy „wysyłamy konferansjera”. Mówimy „obsługujemy wydarzenie”.

To oznacza:

  • Komunikację na bieżąco – jesteśmy w kontakcie z klientem od momentu potwierdzenia zlecenia do zakończenia eventu
  • Monitoring sytuacji – śledzimy transport, zdrowie, wszelkie okoliczności, które mogą wpłynąć na realizację
  • Plan B zawsze gotowy – jeśli coś pójdzie nie tak, wiemy kto, kiedy i jak przejmuje prowadzenie
  • Zespołowe zaangażowanie – nie jesteś zależny od jednej osoby; masz do dyspozycji cały zespół

Dlatego klienci do nas wracają.

Nie dlatego, że nigdy nic nie idzie nie tak. Ale dlatego, że gdy coś idzie nie tak – wiedzą, że mamy to pod kontrolą.

Historia z targów – epilog

Wydarzenie na targach zakończyło się sukcesem. Konferansjer dojechał po 3 godzinach, przejął prowadzenie płynnie. Uczestnicy nie zauważyli zmiany. Klient był spokojny przez cały czas.

Ale najważniejsze jest to, co wydarzyło się później.

Klient wrócił do nas w kolejnych latach. Nie dlatego, że „w końcu wszystko poszło dobrze”. Ale dlatego, że wiedzą, że mogą na nas polegać, nawet gdy wszystko idzie źle.

To jest wartość, której nie kupisz taniej. To jest wartość, za którą warto zapłacić.

Podsumujmy: plan B to nie luksus, to standard

Największym ryzykiem eventu nie jest słaba scena. Jest to brak planu B.

Gdy wybierasz konferansjera lub agencję, nie pytaj tylko „ile to kosztuje” i „kto poprowadzi”.

Pytaj: co się stanie, gdy coś pójdzie nie tak?

Bo w eventach nie chodzi o to, czy problem się pojawi. Chodzi o to, czy będzie ktoś kompetentny, żeby go rozwiązać.

A tego nie załatwia się mikrofonem. To załatwia się profesjonalizmem, doświadczeniem i agencyjnym zabezpieczeniem.

Szukasz konferansjera z planem B?

Jeśli planujesz wydarzenie i chcesz mieć pewność, że wszystko pójdzie zgodnie z planem – nawet gdy wszystko idzie nie po planie – skontaktuj się z nami.

W Enjoy nie tylko prowadzimy wydarzenia. Budujemy zabezpieczenie.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Noworoczne spotkanie firmowe Sopot

Noworoczne spotkanie firmowe Sopot

16 stycznia, Radisson Blu w Sopocie. Noworoczne spotkanie dla ponad 200 osób z branży energetycznej. Wydarzenie po angielsku. Koncert gwiazdy polskiej sceny muzycznej. Ikoniczny DJ dopełniający wieczoru.

To była po prostu fajna impreza.

Czasem nie trzeba opowiadać o wyzwaniach i kryzysach. Czasem wystarczy powiedzieć: współpraca działa, ludzie się świetnie bawią.

Czwarty rok współpracy – jak rodzinne urodziny

Prowadzę wydarzenia dla tego klienta już czwarty rok. To jeden z tych projektów, który wraca regularnie nie dlatego, że coś się zmienia, ale dlatego, że coś po prostu działa.

Wieloletnie relacje przypominają więzi rodzinne. Znacie się, ufacie sobie, wiecie czego oczekiwać. Nie musicie za każdym razem wszystkiego tłumaczyć od zera.

Gdy dostajesz zaproszenie na takie wydarzenie, czujesz się jak na urodzinach u członka rodziny, którego bardzo lubisz. Wiesz, że będzie fajnie. Wiesz, że Twoja rola jest jasna – sprawić, żeby wieczór przebiegł płynnie.

To dobra energia.

Sopot, energetyka, międzynarodowa atmosfera

Noworoczne spotkania firmowe mają swój specyficzny klimat. To nie oficjalna konferencja ani gala z nagrodami. To moment, w którym firma spotyka się, żeby podsumować rok i wspólnie świętować.

Radisson Blu w Sopocie stał się na ten wieczór miejscem spotkania ponad 200 osób. Wydarzenie prowadzone po angielsku, z międzynarodową publicznością.

Program? Koncert artysty z najwyższej półki polskiej sceny muzycznej. Sala żyła – ludzie śpiewali, tańczyli, cieszyli się muzyką. Potem parkiet przejął znany polski DJ, który poprowadził zabawę do późnych godzin. Gdy masz dobrego DJ-a, wieczór nabiera właściwego tempa, a parkiet zapełnia się sam.

Moja rola? Prowadzić całość płynnie, z odpowiednią energią, bez przeszkadzania w dobrym nastroju.

Prowadzenie po angielsku jako naturalna część pracy

Dla mnie język angielski w prowadzeniu eventów to już druga natura. Gdy pracujesz dla międzynarodowej firmy, komunikacja musi być płynna i swobodna.

Ale prowadzenie po angielsku to coś więcej niż samo tłumaczenie. Chodzi o budowanie atmosfery w języku zrozumiałym dla wszystkich. O żarty, które działają. O energię, która przekłada się na reakcję publiczności.

W przypadku tego wieczoru było to szczególnie istotne. Różne kultury, różne oczekiwania, międzynarodowe grono gości. Musiałem poruszać się między formalnym wprowadzeniem koncertu a luźniejszym tonem podczas zabawy.

I to zadziałało.

Czego nie opowiem – bo NDA

Szczegóły klienta, konkretne momenty wieczoru, nazwiska – to wszystko pozostaje objęte poufnością.

Ale mogę powiedzieć jedno: było świetnie.

Nie każde wydarzenie musi być opisywane przez pryzmat „problemów i rozwiązań”. Czasem po prostu dobrze się współpracuje, goście są zadowoleni, a wieczór przebiega dokładnie tak, jak powinien.

To też jest wartość i profesjonalizm.

Magia długoterminowych relacji

Czwarty rok z tym samym klientem oznacza coś więcej niż tylko powtarzające się zlecenie. Znasz kulturę firmy, rozumiesz odpowiedni ton, wiesz kiedy dodać energii, a kiedy dać przestrzeń ludziom na rozmowy.

To spokój, którego potrzebuje organizator. Może skupić się na gościach i budowaniu relacji, wiedząc że scena po prostu działa.

Czasem najlepsza referencja brzmi prosto: „Było świetnie, ludzie zadowoleni, zobaczymy się za rok.”

Szukasz konferansjera na event firmowy?

Jeśli planujesz noworoczne spotkanie, event integracyjny lub galę firmową – skontaktuj się z nami. Porozmawiajmy o Twoim projekcie.

Pomożemy Ci stworzyć wieczór prowadzony profesjonalnie, z energią i zrozumieniem, że dobra zabawa to też część sukcesu.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Jubileusz Totalizatora Sportowego

Jubileusz Totalizatora Sportowego

Kraków, Totalizator Sportowy, 70. urodziny + podsumowanie roku w regionie. 240 osób na sali.

I ja – wracający po latach.

Pracowaliśmy razem przy 65-leciu. Jeździłem z ich roadshow po całej Polsce, promując Lotto. Przez kilka lat, przy różnych projektach, byliśmy nierozłączni. Potem nasze drogi się rozeszły. Mój zespół nadal ich obsługiwał, ale ja? Dopiero teraz wróciłem osobiście.

Wiesz co jest trudniejsze niż prowadzenie eventu dla nowego klienta?

Prowadzenie eventu dla starego.

Powroty są trudniejsze niż debiuty

Gdy idziesz na nowe wydarzenie, masz luz. Nikt Cię nie zna. Nikt nie ma oczekiwań. Możesz zaskakiwać, eksperymentować, budować od zera.

Ale gdy wracasz do marki, którą już znasz? To inna historia.

Oni pamiętają, jak pracowałeś 5 lat temu. Pamiętają Twoje żarty, Twój styl, Twoje podejście. Mają w głowie obraz, kim jesteś jako konferansjer.

I teraz pytanie: czy wrócisz jako ten sam facet, czy pokażesz, że się rozwinąłeś?

Bo jeśli jesteś taki sam – mogą pomyśleć, że nie ewoluowałeś. A jeśli jesteś zbyt inny – mogą pomyśleć, że to już nie Ty.

To balans trudniejszy niż agenda konferencji.

240 osób i dwa światy w jednym wieczorze

Wydarzenie miało podwójny charakter. Z jednej strony – oficjalny jubileusz 70-lecia Totalizatora Sportowego. Z drugiej – luźna integracja i podsumowanie roku w regionie.

Jak połączyć te dwa światy?

Jubileusz wymaga powagi. Szacunku dla historii. Estymy wobec osób, które budowały markę przez 70 lat.

Integracja wymaga luzu. Energii. Atmosfery, w której ludzie chcą się bawić, a nie sztywno siedzieć w garniturach.

I teraz wyobraź sobie, że musisz przełączać się między tymi dwoma trybami w ciągu jednego wieczoru.

To jak prowadzenie dwóch różnych eventów w jednym.

Ale właśnie dlatego lubię takie wyzwania. Bo gdy uda Ci się połączyć oficjalność z integracją – dostajesz wydarzenie, które ludzie zapamiętają. Nie jako „kolejny jubileusz”, ale jako wieczór, w którym czuli się docenieni i dobrze się bawili.

Dobra energia? To nie jest przypadek

Na LinkedInie napisałem: „To była dobra energia.”

Ale ta energia nie wzięła się znikąd. To nie jest tak, że wchodzisz na scenę, uśmiechasz się i nagle wszyscy są zadowoleni.

Dobra energia to efekt pracy.

Przede wszystkim – przygotowania. Wróciłem do marki po latach, więc musiałem odświeżyć sobie, kim są dzisiaj. Co się zmieniło. Kim są kluczowe osoby. Jakie projekty realizują.

Ponadto – wyczucia sali. 240 osób to dużo. Część z nich pamiętała mnie sprzed lat. Część widziała mnie pierwszy raz. Musiałem połączyć nostalgię dla „starych wyjadaczy” z świeżością dla nowych twarzy.

Wreszcie – autentyczności. Gdy wracasz do marki, którą znasz, nie możesz udawać. Ludzie wyczuwają, czy naprawdę cieszysz się, że jesteś z powrotem, czy tylko odgrywasz rolę.

Ja się cieszyłem. I myślę, że to czuć było.

Dlaczego marki wracają do konferansjerów po latach?

Totalizator Sportowy mógł wybrać kogoś nowego. Kogoś, kto nie ma historii z marką. Kogoś świeżego, bez bagażu przeszłości.

Ale wrócili do mnie.

Dlaczego marki wracają?

Przede wszystkim dlatego, że zaufanie buduje się latami. Jeśli kiedyś dobrze współpracowaliście – organizator wie, czego może oczekiwać. Nie ma stresu „czy się sprawdzi”. Jest spokój „wiem, że to zadziała”.

Ponadto – znajomość DNA marki. Nie musisz tłumaczyć od zera, kim jest Totalizator Sportowy. Rozumiesz ich historię, wartości, sposób komunikacji. To oszczędza czas i eliminuje ryzyko, że konferansjer „nie wejdzie” w klimat marki.

Wreszcie – sentyment. Nie oszukujmy się – marki też mają uczucia. Jeśli kiedyś dobrze się razem pracowało, jest w tym jakaś wartość emocjonalna. Nie wszystko da się zmierzyć w KPI.

Kraków, Totalizator, powrót po latach

240 osób. Jubileusz 70-lecia. Integracja. Podsumowanie roku w regionie. Dwa światy w jednym wieczorze.

I ja – wracający po latach rozstania.

Wiesz co jest najfajniejsze w takich powrotach?

To, że nie musisz udowadniać od zera, że jesteś dobry. Oni już to wiedzą. Ale musisz pokazać, że nie stoisz w miejscu. Że ewoluowałeś. Że wracasz lepszy, nie tylko starszy.

I myślę, że się udało.

Podsumujmy: powroty do starych marek mają swoją magię

Event dla Totalizatora Sportowego w Krakowie pokazał, że powroty do starych marek to wyzwanie inne niż debiuty.

Nie zaczynasz od zera. Masz historię, oczekiwania, wspomnienia. Musisz połączyć nostalgię z ewolucją. Pokazać, że jesteś tym samym facetem, ale lepszym.

To trudniejsze niż prowadzenie eventu dla nowego klienta. Ale gdy się uda – energia jest inna. Lepsza.

Bo dobrze wrócić do marki, którą znasz. Do ludzi, z którymi już grałeś. Do projektów, które mają historię.

Szukasz konferansjera, który zna Twoją markę od środka?

Jeśli planujesz jubileusz firmy, event integracyjny, podsumowanie roku lub inne wydarzenie, w którym liczy się znajomość marki i relacje z uczestnikami – skontaktuj się z nami.

Porozmawiajmy o Twoim projekcie. Pomożemy Ci stworzyć wydarzenie, które będzie autentyczne, energetyczne i prowadzone przez kogoś, kto rozumie DNA Twojej firmy.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Konferansjer na Zjazd Zamówień Publicznych

Konferansjer na konferencję o zamówieniach publicznych – jak nadrobić 30 minut opóźnienia bez utraty merytoryki.

XXIX Zjazd Specjalistów i Ekspertów ds. Zamówień Publicznych w Novotel Centrum Warszawa. 170 uczestników. Panel pod honorowym patronatem Urzędu Zamówień Publicznych. Gość honorowy – Przemysław Grosfeld, wiceprezes UZP. Agenda od 9:00 do 17:00…

…I 30 minut opóźnienia.

To była jedna z tych sytuacji, w których konferansjer musi działać szybko, spokojnie i bez paniki. Bo gdy na sali siedzi wiceprezes UZP, najlepsi eksperci w Polsce i 170 specjalistów – nie możesz sobie pozwolić na rozjechanie się z harmonogramem.

Udało się. Zakończyliśmy dokładnie o 17:00. Bez utraty merytoryki.

 

Zamówienia publiczne to najwyższa liga merytoryczna

Prowadziłem ten Zjazd już po raz czwarty. To wydarzenie, które wraca do mnie co roku. Dlaczego? Bo organizatorzy wiedzą, że mogą mi powierzyć konferencję na najwyższym poziomie merytorycznym.

Zamówienia publiczne to nie jest temat dla każdego.

Pakiety deregulacyjne, procedury przed KIO, zmiany przepisów, rejestr umów, AI w zamówieniach. To wszystko brzmi jak obcy język dla kogoś spoza branży.

Konferansjer musi szybko wejść w tematykę. Nie po to, żeby zostać ekspertem. Ale po to, żeby rozumieć kontekst, zapowiadać prelegentów precyzyjnie i nie wyglądać jak ktoś, kto nie wie, o czym mówi.

Publiczność składa się z praktyków zamówień publicznych, specjalistów, prawników, przedstawicieli instytucji. To ludzie, którzy przychodzą po konkretną wiedzę. Oczekują profesjonalizmu na każdym kroku.

Dlatego wieloletnia współpraca ma znaczenie. Po czwartej edycji wiem już, czego oczekują organizatorzy. Znam poziom merytoryczny. Rozumiem, jak poruszać się w środowisku zamówień publicznych.

 

30 minut opóźnienia – gdy goście honorowi się spóźniają

Już przy pierwszej przerwie zdałem sobie sprawę, że mamy problem. Wiedziałem, że jeśli nie zadziałam, to opóźnienie tylko się zwiększy. Rażące opóźnienie agendy, to zawsze dla mnie oznaka braku profesjonalizmu i niewywiązania się z „mentalnej umowy” zawartej z uczestnikami.

Skąd się wzięło opóźnienie?

Oczekiwaliśmy na wszystkich gości honorowych. Nie mogliśmy rozpocząć oficjalnego otwarcia bez kluczowych osób na sali. To zrozumiałe – wiceprezes UZP, przedstawiciele Ministerstwa, najważniejsi eksperci. Gdy tacy ludzie są w drodze, czekasz.

Dodatkowo prelekcja otwarcia przedłużyła się. Goście mieli więcej do powiedzenia. To naturalne – to moment, w którym nadaje się ton całemu Zjazdowi.

Efekt? 30 minut opóźnienia.

I tu pojawia się kluczowa rola konferansjera. Musisz zawsze czuwać nad czasem i przebiegiem. Nie możesz pozwolić, żeby opóźnienie na początku rozlało się na cały dzień. Bo wtedy konferencja kończy się o 17:30 zamiast o 17:00. A to oznacza złamaną umowę z uczestnikami.

Dlatego musiałem działać.

 

Konferansjer to strażnik czasu i przebiegu

Wielu myśli, że rola konferansjera kończy się na zapowiadaniu kolejnych punktów programu. To nieprawda.

Konferansjer musi cały czas czuwać nad czasem i przebiegiem wydarzenia. Monitorować, czy nie rozjeżdżamy się z harmonogramem. Reagować, gdy pojawia się opóźnienie. Tworzyć plan B, zanim będzie za późno.

W przypadku Zjazdu Zamówień Publicznych opóźnienie pojawiło się na samym początku. Oczekiwanie na gości honorowych plus przedłużona prelekcja otwarcia dały nam 30 minut zadyszki.

Gdybym tego nie wychwycił i nie zareagował – każdy kolejny punkt programu byłby opóźniony. Panel o 12:20? Zaczynamy o 12:50. Lunch o 13:40? Będzie o 14:10. Zakończenie o 17:00? Nie ma szans.

Dlatego konferansjer musi działać prewencyjnie, a nie reaktywnie.

Usiadłem z ekspertami i wdrożyliśmy plan B.

Poprosiłem każdego z nich, żeby oddał mi 3 minuty ze swoich 30-minutowych wystąpień. Nie tracąc absolutnie merytoryki. Tylko skracając formy, eliminując powtórzenia, skupiając się na kluczowych przekazach.

Eksperci się zgodzili. To było możliwe tylko dlatego, że mieli zaufanie do mnie i rozumieli wagę sytuacji.

Dodatkowo publiczność współpracowała ze mną podczas przerw.

Zamiast długich chwil oczekiwania, uczestnicy wracali na salę sprawnie. Nie musiałem ich ściągać z kuluarów. Rozumieli, że pracujemy nad tym, żeby zamknąć się w czasie.

Efekt? Zakończyliśmy dokładnie o 17:00. Bez utraty merytoryki. Za to z poczuciem spełnienia.  I najważniejsze –  bez stresu dla organizatora.

 

Anita Elżanowska, była wiceprezes UZP, moderowała panel

Jednym z kluczowych punktów programu był panel dyskusyjny moderowany przez Anitę Elżanowską – adwokatkę, właścicielkę Kancelarii DPZP, byłą dyrektor Departamentu Kontroli i wiceprezes UZP.

Panel składał się z siedmiu ekspertów: Grzegorz Czaban, Łukasz Czaban, Iwona Holka, Damian Michalak, Wioleta Bajda, Ewaryst Kowalczyk oraz Dawid Feliszek (naczelnik wydziału w Ministerstwie Rozwoju i Technologii).

Temat? „Bilans roku 2025 i mapa wyzwań deregulacyjnych w Prawie zamówień publicznych na 2026 r. Oczekiwania rynku a realne zmiany w prawie”.

To był panel na najwyższym poziomie.

Anita Elżanowska prowadziła dyskusję z precyzją i wyczuciem. Eksperci dzielili się wiedzą, analizowali zmiany w prawie, dyskutowali o wyzwaniach. Publiczność zadawała pytania.

Moja rola? Wprowadzić panel z odpowiednią powagą. Zapowiedzieć moderatorkę i panelistów precyzyjnie. A potem – upewnić się, że panel nie przekroczy czasu.

To wymagało współpracy z Anitą. Kilka sygnałów, dyskretne przypomnienia o czasie. Bez nachalności, ale z pełną świadomością, że harmonogram jest ważny. Współpraca dyskretna, a równocześnie bardzo skuteczna.

 

Przemysław Grosfeld, wiceprezes UZP – gość honorowy Zjazdu

Jednym z najważniejszych momentów konferencji było wystąpienie Przemysława Grosfelda – wiceprezesa Urzędu Zamówień Publicznych.

To był moment, w którym konferansjer musi zachować odpowiednią powagę i protokół. Przedstawienie gościa honorowego wymaga precyzji, szacunku i odpowiedniego tonu.

Dlaczego to było ważne?

Przemysław Grosfeld to jedna z najważniejszych osób w środowisku zamówień publicznych w Polsce. Jego obecność podnosi rangę wydarzenia. Uczestnicy przychodzą na Zjazd między innymi po to, żeby usłyszeć, co ma do powiedzenia wiceprezes UZP.

Dlatego zapowiedź musiała być dopracowana. Nie za długa (żeby nie przesłaniać wystąpienia), ale nie za krótka (żeby oddać szacunek dla osoby i funkcji).

To jeden z tych momentów, w których wieloletnia współpraca z organizatorem ma znaczenie. Wiem już, jak prowadzić takie zapowiedzi. Rozumiem protokół. Poruszam się w środowisku instytucjonalnym z pełnym profesjonalizmem.

 

Weronika Kułaga – skrzypaczka jako finał Zjazdu

Konferencja zakończyła się nietypowo. Zamiast standardowego podsumowania, organizatorzy przygotowali atrakcję – występ Weroniki Kułagi, skrzypaczki.

To było świetne zamknięcie.

Po całym dniu pełnym merytoryki, paneli, dyskusji i analiz prawnych – uczestnicy dostali moment oddechu. Muzyka. Piękno. Chwila, w której można zatrzymać się i po prostu posłuchać.

Moja rola? Zapowiedzieć występ w sposób, który przygotuje publiczność na zmianę konwencji. Bo to nie był kolejny panel. To był moment artystyczny, który zamykał Zjazd z klasą.

Dla organizatora to gwarancja, że konferencja nie zakończy się „suchym” podsumowaniem, ale zostawi uczestników z pozytywnym doświadczeniem.

 

Warszawa, Novotel Centrum, 170 uczestników – czwarta edycja współpracy

XXIX Zjazd Specjalistów i Ekspertów ds. Zamówień Publicznych w Warszawie to wydarzenie, które wraca do mnie co roku. To już czwarta edycja, którą prowadziłem.

Dlaczego organizatorzy wracają?

Przede wszystkim dlatego, że wiedzą, że mogą mi powierzyć konferencję na najwyższym poziomie merytorycznym. Rozumiem specyfikę branży. Poruszam się w środowisku ekspertów z pełnym profesjonalizmem.

Ponadto wiedzą, że potrafię reagować w sytuacjach kryzysowych. Gdy pojawia się 30 minut opóźnienia – nie panikuję. Tworzę plan B, współpracuję z ekspertami i nadrabiam czas bez utraty merytoryki.

Wreszcie wiedzą, że mogą się skupić na organizacji, a scenę pozostawić w moich rękach. To spokój, którego potrzebuje każdy Event Manager.

Opinie uczestników mówią same za siebie:

„Już kolejny raz uczestniczę w tego rodzaju Zjeździe. Mimo natłoku obowiązków postanowiłem uczestniczyć, gdyż bardzo odpowiada mi formuła prowadzenia wykładów – dyskusje pomiędzy osobą z dużą wiedzą merytoryczną.” – Dawid Karbowniczek, Służba Ochrony Państwa

„Wydarzenie na bardzo wysokim poziomie. Najlepsi specjaliści i eksperci z zakresu zamówień publicznych. Żywa dyskusja z słuchaczami. Warto było wziąć udział w tym wydarzeniu.” – Justyna Górka, UG Ksawerów

 

 

Podsumujmy: konferansjer musi czuwać nad czasem i przebiegiem

XXIX Zjazd Specjalistów i Ekspertów ds. Zamówień Publicznych w Warszawie pokazał, jak ważna jest rola konferansjera w konferencjach o wysokim poziomie merytorycznym.

Opóżnienie na starcie przez oczekiwanie na gości honorowych i przedłużoną prelekcję otwarcia. 30 minut zadyszki. Plan B wdrożony w ekspresowym tempie. Zakończenie dokładnie o czasie.

Wszystko musiało zagrać perfekcyjnie. I zagrało.

Konferansjer to nie tylko osoba, która zapowiada punkty programu. To strażnik czasu i przebiegu. Musi monitorować harmonogram, reagować na opóźnienia i działać prewencyjnie, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli.

Doświadczenie ma kluczowe znaczenie. Znajomość branży również. Umiejętność zarządzania czasem – bez paniki i bez stresu – jest fundamentem sukcesu.

 

Szukasz konferansjera na konferencję branżową o wysokim poziomie merytorycznym?

Jeśli planujesz konferencję dla specjalistów, ekspertów, prawników, przedstawicieli instytucji – skontaktuj się z nami. Porozmawiajmy o Twoim projekcie.

Pomożemy Ci stworzyć konferencję, która będzie profesjonalna, merytoryczna i prowadzona przez kogoś, kto rozumie specyfikę Twojej branży.

 

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Konferansjer na konferencję rolniczą

Konferansjer na konferencję rolniczą – gdy piszesz scenariusz, a TVP nagrywa efekt

18-19 listopada w Radomiu prowadziłem konferencję „Produkcja ekologiczna szansą dla młodych rolników” organizowaną przez Centrum Doradztwa Rolniczego. Dwa dni, 170 uczestników, przedstawiciele instytucji rządowych, kamery TVP i test wiedzy dla uczniów z całej Polski.

To nie była moja pierwsza współpraca z CDR. I na pewno nie ostatnia.

Od lat realizujemy wspólnie kilka wydarzeń rocznie. To rodzaj partnerstwa, który pozwala mi nie tylko prowadzić konferencję, ale współtworzyć ją od podstaw.

Tym razem napisałem scenariusz sam. Później klient wypełnił go kluczowymi informacjami, nazwiskami, szczegółami. Efekt? Konferencja, która zagrała perfekcyjnie.

Pisanie scenariusza to nie „wypełnianie szablonu”

Wiele osób myśli, że konferansjer dostaje gotowy scenariusz i po prostu go czyta. Czasem tak jest. Ale w przypadku wieloletnich współprac – to działa inaczej.

CDR zna mnie. Ja znam CDR.

Organizatorzy wiedzą, jak pracuję. Rozumieją, że potrafię napisać scenariusz, który nie będzie sztywnm protokołem, ale żywym, angażującym prowadzeniem. Dlatego dali mi przestrzeń, żebym stworzył strukturę wydarzenia.

Napisałem więc scenariusz od zera. Wstęp, przejścia między punktami programu, zapowiedzi prelegentów, moderację panelu, ceremonię wręczenia nagród. Wszystko w stylu, który działa na konferencjach instytucjonalnych – profesjonalnie, ale nie nudno.

Potem klient wziął ten szkielet i wypełnił go konkretnymi informacjami. Nazwiska, tytuły, szczegóły merytoryczne, kluczowe przesłania.

Efekt?

Scenariusz, który był mój w formie, a ich w treści. To nie było „przeczytaj tekst, który dostałeś”. To było „poprowadź wydarzenie, które współtworzyliśmy razem”.

Dla organizatora to ogromna wartość. Bo wie, że konferansjer nie tylko wykona zadanie, ale też pomoże je zaprojektować.

Konferencje rolnicze mają swoją specyfikę

Produkcja ekologiczna, młodzi rolnicy, sztuczna inteligencja w edukacji rolniczej, wyzwania demograficzne polskiego rolnictwa.

To nie są tematy, które znasz z codziennego życia. To wymagająca tematyka, która wymaga szybkiego wchodzenia w branżę.

Co było najtrudniejsze?

Przede wszystkim publiczność. Uczniowie szkół rolniczych z całej Polski. Dyrektorzy ośrodków doradztwa. Przedstawiciele uczelni wyższych. Młodzi rolnicy, którzy już prowadzą swoje gospodarstwa. Eksperci od rolnictwa ekologicznego.

Każda z tych grup ma inne oczekiwania. Uczniowie chcą się dowiedzieć, jakie mają możliwości. Dyrektorzy oczekują profesjonalizmu na najwyższym poziomie. Praktycy szukają konkretnych rozwiązań.

Ponadto – specyfika branży. Terminy, systemy wsparcia, programy UE, technologie rolnicze. Konferansjer musi szybko złapać podstawy, żeby nie wyglądać jak ktoś, kto nie wie, o czym mówi.

Wreszcie – kamery TVP. Gdy wiesz, że kluczowe momenty konferencji będą transmitowane dalej, czujesz odpowiedzialność za każde słowo.

Wieloletnia współpraca = zaufanie i spokój

To, co wyróżnia współpracę z CDR, to fakt, że nie musimy za każdym razem zaczynać od zera.

Znamy się.

Rozumiem, jakie są oczekiwania organizatora. Wiem, jaka publiczność przyjdzie na konferencję. Znam ton, który jest odpowiedni – profesjonalny, ale nie sztywny. Merytoryczny, lecz angażujący.

Oni z kolei wiedzą, że mogą mi powierzyć nie tylko prowadzenie, ale także współtworzenie scenariusza. Są pewni, że poradzę sobie z panelem dyskusyjnym, ceremonią wręczenia nagród i warsztatami kulinarnymi w jednym wydarzeniu.

Dlatego wracamy do siebie kilka razy w roku.

Zaufanie buduje się latami. Powtarzalność współpracy to dowód, że coś działa. Organizator wie, że może skupić się na merytoryce, a scenę pozostawić w dobrych rękach.

Bo doświadczenie ma znaczenie. Znajomość organizatora ma znaczenie. Umiejętność współtworzenia – a nie tylko wykonywania – ma znaczenie.

Panel dyskusyjny: „Jak osiągnąć sukces w rolnictwie?” – gdy trzeba łączyć pokolenia

Finałem pierwszego dnia był panel dyskusyjny z udziałem ekspertów, praktyków, młodych rolników i przedstawicieli instytucji wspierających rolnictwo ekologiczne.

Temat? „Jak osiągnąć sukces w rolnictwie? Szanse i wyzwania dla młodego pokolenia rolników.”

To było wyzwanie.

Na scenie siedzieli ludzie z zupełnie różnych światów. Naukowcy, którzy mówią językiem badań i statystyk. Młodzi rolnicy, którzy mówią językiem praktyki i codziennych wyzwań. Przedstawiciele instytucji, którzy mówią językiem programów wsparcia i polityki rolnej.

Moja rola?

Moderować dyskusję tak, żeby wszyscy się zrozumieli. Naukowiec nie mógł zagubić młodego rolnika w terminach. Praktyk potrzebował przestrzeni na opowiedzenie swojej historii. Przedstawiciel instytucji musiał wyjaśnić, jak realnie można skorzystać z dostępnych programów.

Jak to zrobiłem?

Zadawałem pytania, które prowokowały do myślenia. Nie „co pan o tym sądzi?”, ale „jak młody rolnik ma połączyć tradycję z opłacalnością w dzisiejszych realiach?”.

Dawałem przestrzeń panelistom, ale jednocześnie pilnowałem, żeby dyskusja nie zeszła na boczne tory.

Wreszcie – zakończyłem panel w odpowiednim momencie. Nie za wcześnie, ale nie za późno.

Dla organizatora to gwarancja, że panel będzie wartościowy dla uczestników i nie rozjedzie się z agendą.

Ceremonia wręczenia nagród – moment, w którym wszystko musi zagrać

Drugi dzień konferencji zakończyła uroczysta ceremonia wręczenia nagród laureatom konkursu „Test wiedzy o rolnictwie ekologicznym”.

Nagrody wręczali: Jan Golba (Dyrektor Departamentu Rolnictwa Ekologicznego i Jakości Żywności w MRiRW), Monika Lewandowska (z-ca dyrektora Departamentu Oświaty Rolniczej) oraz Henryk Skórnicki (Dyrektor CDR Oddział Radom).

Puchary, dyplomy od Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, nagrody pieniężne. Kamery TVP nagrywające każdy moment. Laureaci – młodzi uczniowie szkół rolniczych – dumni i wzruszeni.

To był moment, w którym konferansjer nie może się pomylić.

Zapowiedź ceremonii w sposób podniosły, lecz nie sztywny. Przedstawienie laureatów z należytą estymą. Koordynacja wejść osób wręczających nagrody. Upewnienie się, że TVP ma czas na ujęcia. Utrzymanie atmosfery, która będzie zarówno oficjalna, jak i ciepła.

Bo to nie jest „kolejny punkt programu”. To kulminacja dwóch dni pracy – dla organizatorów, dla laureatów, dla wszystkich obecnych.

I dlatego trzeba to zrobić z klasą.

Radom, CDR, wieloletnia współpraca – partnerstwo, które działa

18-19 listopada w Radomiu odbyła się konferencja „Produkcja ekologiczna szansą dla młodych rolników”. Zorganizowana przez Centrum Doradztwa Rolniczego w ramach Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich+.

Dwa dni intensywnego programu. 170 uczestników. Przedstawiciele instytucji, młodzi rolnicy, eksperci, praktycy. Wykłady, panele, warsztaty, degustacje, test wiedzy, ceremonia wręczenia nagród.

A w tle – kamery TVP i świadomość, że każde słowo zostanie przekazane dalej.

To był sukces.

Agenda zrealizowana co do minuty. Panele pełne wartościowych dyskusji. Ceremonia wręczenia nagród godna rangi wydarzenia. Uczestnicy wyszli z poczuciem, że byli na konferencji najwyższego poziomu.

A organizator? Spokojny przez cały event. Bo współpraca trwająca latami to gwarancja, że wszystko zadziała tak, jak powinno.

Podsumujmy: wieloletnie współprace budują zaufanie i spokój

Konferencja CDR w Radomiu pokazała, jak ważna jest wieloletnia współpraca między organizatorem a konferansjerem.

Kilka wydarzeń rocznie. Wspólne tworzenie scenariusza. Zaufanie, że konferansjer nie tylko wykona zadanie, lecz pomoże je zaprojektować.

Wszystko musiało zagrać perfekcyjnie. I zagrało.

Doświadczenie ma znaczenie. Znajomość organizatora ma znaczenie. Umiejętność współtworzenia – a nie tylko wykonywania – ma znaczenie.

Szukasz konferansjera na stałą współpracę?

Jeśli planujesz cykl konferencji, kilka wydarzeń rocznie lub szukasz konferansjera, który będzie nie tylko prowadził, ale także współtworzył scenariusz – skontaktuj się z nami.

Porozmawiajmy o Twoim projekcie. Pomożemy Ci stworzyć konferencję, która będzie profesjonalna, dopięta na ostatni guzik i prowadzona przez kogoś, kto zna Twoją organizację od środka.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy:

Konferansjer na konferencję branżową PROMAG

Konferansjer na konferencję branżową – wieloletnia współpraca z PROMAG

Kiedy lider branży automatyki magazynowej organizuje Forum Magazyn Przyszłości, wybór konferansjera na konferencję nie jest przypadkowy. W rezultacie PROMAG od trzech edycji stawia na naszego Przemysława. Ponadto firma wyznacza standardy branżowe, dlatego jakość i wizerunek są tu kluczowe.

Specyfika branży – konkretna publiczność

Automatyka magazynowa to branża wymagająca. Przede wszystkim uczestnicy to specjaliści, inżynierowie i decydenci z firm logistycznych. W związku z tym publiczność oczekuje merytoryki, precyzji i sprawności. Dlatego konferansjer na konferencję musi rozumieć kontekst biznesowy i operować językiem branży.

Przemek prowadził już trzy ostatnie edycje forum. W rezultacie wie, czego oczekuje zarówno organizator, jak i uczestnicy. Ponadto rozumie dynamikę wydarzeń B2B, gdzie każda minuta się liczy.

Kompleksowa obsługa konferansjerska

Forum Magazyn Przyszłości to nie tylko prelekcje na scenie. Przede wszystkim to networking, pokazy technologii na żywo i prezentacje systemów automatyki poza salą konferencyjną. Dlatego rola konferansjera wykracza daleko poza prowadzenie agendy.

Przemek w październiku 2024 roku prowadził X edycję forum w Poznaniu. W związku z tym jego zadania obejmowały:

  • Sprawną realizację agendy – bez opóźnień, z pełną kontrolą timingu
  • Tworzenie atmosfery – profesjonalnej, ale nie sztywnej
  • Wsparcie w networkingu – łączenie uczestników, ułatwianie rozmów
  • Obsługę pokazów na żywo – zapowiedzi robotów, systemów AutoMAG i innych rozwiązań technologicznych

Ponadto konferansjer na konferencję branżową musi być elastyczny. W rezultacie Przemek reaguje na zmiany w agendzie i nieprzewidziane sytuacje, zachowując spokój i kontrolę.

Wieloletnia współpraca – najlepsza referencja

Kiedy klient wraca rok po roku, oznacza to jedno: zaufanie. Przede wszystkim PROMAG wie, że jakość jest niezmienna, niezależnie od edycji. Dlatego wieloletnia współpraca to dla nas najlepsza referencja.

Lider branży automatyki magazynowej nie może sobie pozwolić na błędy wizerunkowe. W związku z tym wybiera sprawdzonych partnerów. Ponadto wie, że konferansjer na konferencję z doświadczeniem w eventach B2B to inwestycja w sukces całego wydarzenia.

Przemek daje organizatorowi spokój. W rezultacie zespół PROMAG może skupić się na merytoryce, logistyce i relacjach z klientami. Przede wszystkim wie, że scena jest w dobrych rękach.

Dlaczego konferansjer ma znaczenie w branży B2B?

Forum Magazyn Przyszłości to wydarzenie dla profesjonalistów. Dlatego każdy element musi być dopracowany. Ponadto publiczność szybko wyłapuje nieprofesjonalizm – niedbały timing, chaotyczne przejścia, brak kontroli nad agendą.

Konferansjer na konferencję branżową to nie tylko głos ze sceny. Przede wszystkim to:

  • Gwarancja sprawności – agenda jako umowa z uczestnikami
  • Wsparcie dla prelegentów – komfort, jasne wejścia i wyjścia
  • Budowanie dynamiki – energia sali, networking, atmosfera
  • Bezpieczeństwo wizerunkowe – klient ma pewność, że wszystko działa

W rezultacie organizator zyskuje spokój. Ponadto uczestnicy zapamiętują wydarzenie jako profesjonalne i wartościowe.

Szukasz konferansjera na konferencję branżową?

Przemek prowadzi wydarzenia dla liderów różnych branż – od automatyki magazynowej po IT, energetykę i logistykę. Jeśli planujesz konferencję B2B i potrzebujesz sprawdzonego partnera, skontaktuj się z nami.

Szymon – Konferansjer

Zobacz inne wpisy: